http://wiadomosci.onet.pl/1257598,242,1,1,kioskart.html
Pilot do obsługi człowieka
Kroczek do przodu, dwa kroczki w tył
Japońska firma telefoniczna stworzyła urzšdzenie do zdalnego sterowania ludmi.
Zdalnie sterować można samochodem, robotami i samolotami szpiegowskimi – ale zrobić z człowieka marionetkę? Spróbowali dokonać tego konstruktorzy Nippon Telegraph & Telephone Corporation (NTT), nie zamierzali jednak wpływać na wolę człowieka. Zamiast tego za pomocš podobnego do słuchawek urzšdzenia manipulowali zmysłem równowagi. Głównym celem ich dowiadczeń jest stworzenie maksymalnie realistycznych gier wideo.
Stworzonš przez nich nowinkę technicznš przetestowała w centrum badawczym NTT w Atsung pod Tokio dziennikarka agencji AP Yuri Kageyama. Za pomocš dżojstika kierowano jej ruchami. – To było denerwujšce i męczšce dowiadczenie: chciałam zrobić krok do przodu, a tylko zataczałam się z jednej strony na drugš – opowiada. Eksperyment oszołomił jš kompletnie, i to dosłownie.
Okazało się, że manipulowanie równowagš jest możliwe. – Kiedy sterujšcy przesunšł dwigienkę w prawo, czułam niesamowity przymus poruszenia się również w prawo. Nie mogłam mu się oprzeć – wyjania Kageyama. – Byłam przekonana – błędnie – że jest to jedyny sposób, żeby utrzymać równowagę. Poruszałam stopami, zanim jeszcze sobie to uwiadomiłam.
Konstruktorzy NTT potrafiš podobno sprawić, że uczestnicy testów poruszajš się po torze przypominajšcym wielki obwarzanek. Aby osišgnšć ten efekt, za pomocš wymylnego zestawu słuchawkowego stymuluje się elektrycznie przedsionek znajdujšcy się wewnštrz błędnika. Ten organ, odpowiedzialny za orientację w przestrzeni znajduje się w uchu wewnętrznym i przy nieoczekiwanych zaburzeniach równowagi oddziałuje bezporednio na odruchy. W swoich reakcjach wyprzedza wszystkie inne narzšdy zmysłów.
- Metoda drażnienia ucha wewnętrznego za pomocš impulsów elektrycznych jest znana od dawna – wyjania Otmar Bock, kierownik Instytutu Psychologii i Anatomii Akademii Wychowania Fizycznego w Kolonii. Stosujš jš laryngolodzy, sprawdzajšcy, czy pacjent nie ma guza w uchu wewnętrznym, który mógłby zakłócać jego zmysł równowagi.
Co czuje gimnastyk olimpijski?
Japońscy konstruktorzy mylš jednak o innym zastosowaniu swojego urzšdzenia. Nie planujš jeszcze jego komercyjnego wykorzystania, ale wynalazcy z NTT sšdzš, że może on być użyty w grach wideo lub parkach rozrywki. Gdyby udało się nagrać uczucie ruchu, można by za pomocš specjalnych programów edukacyjnych przekazać to, co widzi i czuje tancerka baletu lub gimnastyk na olimpiadzie.
Również James Collins, profesor biomedycyny na Uniwersytecie w Bostonie bada techniki elektrycznego stymulowania przedsionka. Jego celem jest zbudowanie urzšdzenia pomagajšcego starszym osobom – dzięki niemu mogłyby poruszać się bez podpórek. Metodę tę można by stosować również w przypadku osób cierpišcych na zaburzenia zmysłu równowagi.
– Pršd, który w tym urzšdzeniu przepływa przez uszy i głowę, ma bardzo niskie napięcie i nieprawdopodobne jest, by mógł zaszkodzić zdrowiu – twierdzi Collins. Otmar Bock obawia się jednak nieco, czy „trwałe podrażnienie zmysłu równowagi nie przyniesie szkodliwych następstw”. Nie wyklucza, że osoby stosujšce tę metodę zacznš cierpieć na choroby lokomocyjne.
Wirtualne pukanie w głowę
Niektórzy naukowcy, jak Timothy Hullar z Akademii Medycznej w Waszyngtonie sšdzš nawet, że elektryczne drażnienie ucha wewnętrznego można będzie wykorzystać w konstrukcji broni, która powala, ale nie zabija. Wymagałoby to doprowadzenia z dalszej odległoci pola magnetycznego do uszu wroga. Teksańska firma Invocon Inc. pracuje już nad takim zastosowaniem nowego wynalazku.
Sukcesem zakończyły się przeprowadzone w NTT próby zakłócenia równowagi za pomocš autosymulatora. Uczestniczšca w tecie Kageyama już po kilku okršżeniach zaczęła odczuwać zawroty głowy. Zsynchronizowanie impulsów z muzykš doprowadziło do niezwykłego efektu. Głowa dziennikarki usamodzielniła się i wykonywała gwałtowne ruchy na wszystkie strony.
Nie poinformowano, jakiej muzyki użyli japońscy wynalazcy. Inżynier z NTT Taro Maeda wyjania: – Nazywamy to wirtualnym tańcem, nawet jeli niektórzy ludzie twierdzš, że przypomina im to raczej wirtualne zażywanie narkotyków.
Maeda ma nadzieję, że współtworzonš przez niego technikš zainteresuje się Apple i pewnego dnia zainstaluje jš w swoich iPodach.
Spiegel online