| Nowy temat | Spis tematów | Nowszy wątek | Starszy wątek |
| Przed długim weekendem | |
|
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 16 |
|
Jadš dwie dziewczyny w przedziale. Pierwsza wzdychajšc żali się koleżance:
- Przeršbane to życie...
- Znajd sobie kochanka - radzi druga. - W miesišc z 500 baksów z niego wycišgniesz!
- Ba, ale gdzie takiego znaleć?
- No to dwóch po 250.
- To także problem...
- No to w ostatecznoci 4 po 125!
Mężczyzna z górnego miejsca w przedziale:
- Jak dojdziecie do 5 baksów, to proszę mnie obudzić!
Kto policzył:
8 po 62,50
16 po 31,25
32 po 15,63
64 po 7,82
128 po 3,91
POBUDKA!
|
|
Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl |
|
Mam kumpla o nieziemskim i doć specyficznym poczuciu humoru. Od kilku miesięcy spotyka się on z jakš laskš. Nadszedł wreszcie dzień, gdy trzeba było ić i się przedstawić bliższej i dalszej rodzinie owej laski.
Kumpel mówił, że cholernie nie chciał, ale w końcu dziewczyna go przekonała i poszedł na jakš rodzinnš imprezę.
Jak to w takiej sytuacji, rodzinka dziewczyny z zaciekawieniem najpierw mu się przyglšdała, a póniej przeszła do ataku zadajšc mu dziesištki różnych pytań: A ile ma lat, a gdzie studiuje, itp., itd.
W końcu jedna z Ciotek pyta się go z pełnš powagš:
- A jakie Ty masz plany powiedz?
Na co kumpel równie poważnie (i chyba zupełnie bez namysłu):
- No gdzie tam mam plan Węgorzewa, Krakowa i chyba Zakopanego...
|
|
|
Restauracja. Przy stoliku siedzi DARIA i Monika. Dziewczyny dojadajš deser.
MONIKA
- No więc, w skrócie, poodgryzali sobie palce.
DARIA
- Dlaczego?
MONIKA
- No, na dowód miłoci.
DARIA
- А które palce?
MONIKA
- Nie pamiętam. Co za różnica które palce?
DARIA
- А co potem z nimi zrobili?
MONIKA
- To zupełnie nieistotne.
DARIA
- No nie, ale interesujšce…
MONIKA
- Nie pisali o tym.
DARIA
- А zdjęcia były?
MONIKA
- No tak. Dwoje idiotów z odgryzionymi palcami.
DARIA
- I co, wszystkie palce sobie odgryli?
MONIKA
- Cholera, nie! Тylko kciuki!
DARIA
- Mówiła, że nie pamiętasz które palce.
MONIKA
- Teraz sobie przypomniałam.
DARIA
- Masakra.
Koło stolika przechodzi KELNER. DARIA woła go ruchem ręki.
DARIA (do KELNERA)
- Poproszę popielniczkę.
DARIA (do Moniki)
- A ty odgryzłaby sobie palce dla kogo?
MONIKA
- Oni nie odgryli swoich. Tylko jedno drugiemu, rozumiesz?
DARIA
- Аa…
MONIKA
- Zabawiali się oboje w analka no i poodgryzali sobie palce.
DARIA (zapala papierosa)
- Mógł jej zapakować do buzi.
MONIKA
- Żeby mu odgryzła?
DARIA
- Żeby possała.
MONIKA
- A gdzie tu dowód miłoci?
DARIA
- No, ona by go ssała.
MONIKA
- To przecież zupełnie naturalne, żadnego powięcenia!
DARIA
- Mylisz? Według mnie to bardzo nienaturalne ssać organ, którym on sika.
Do stolika podchodzi KELNER.
KELNER
- Proszę popielniczkę.
DARIA
- Dziękuję.
KELNER
- Tym organem sprawiamy wam przyjemnoć.
DARIA
- Co?
KELNER
- Mówię, że tym organem sprawiamy wam przyjemnoć, kiedy was posuwamy. Dlatego, kiedy wy go ssiecie, to jakbycie dziękowały.
DARIA
- Mówi pan, jakbycie odczuwali przyjemnoć tylko wtedy, kiedy bierzemy do buzi!
KELNER
- Ja tego nie mówiłem.
DARIA
- Za to że pan tak powiedział - nie zostawię napiwku!
KELNER (zdenerwowany)
- Ja tego nie mówiłem.
DARIA
- Upiera się pan?
KELNER
- Tak.
DARIA
- Dobrze, proszę zawołać przełożonego!
KELNER odchodzi i wraca niebawem z Szefem Sali.
SZEF SALI
- Dzień dobry!
DARIA
- Dzień dobry, chciałam poskarżyć się na chamskš obsługę w waszej restauracji.
SZEF SALI
- Przepraszam, co się stało?
KELNER
- Оna mówi, że kiedy kobiecie daje się do buzi organ którym się sika to jest to nieludzkie.
SZEF SALI
- No, jeli się zastanowić, to niezupełnie chamskie …
DARIA
- Ale ja w ogóle nie o tym chciałam porozmawiać!
MONIKA
- Ona chciała powiedzieć, że…
DARIA
- Sama wiem, Co chciałam powiedzieć. Chciałam powiedzieć, że nie ma w tym nic naturalnego!
SZEF SALI
- Konkretnie w czym?
DARIA
- W tym, że kobieta musi ssać tego waszego fiuta.
SZEF SALI
- Nie widzę w tym niczego …
DARIA
- No włanie, dlatego, że to nienaturalne!
SZEF SALI
- Тak słucham i zaczyna mi się wydawać że seks analny jest według pani również nieludzki!
DARIA
- Oczywicie! A co w nim naturalnego? Czy tu chodzi o czyje poczęcie? A może o profilaktykę hemoroidów?
SZEF SALI
- Lubię seks analny, bo sprawia mi to przyjemnoć!
DARIA
- Sprawia to panu przyjemnoć, bo jest pan mężczyznš. Czy kto z kierownictwa jest kobietš?
SZEF SALI
- Zawołajcie Lidkę.
KELNER
- Zawołajcie Lidkę!
Przychodzi LIDKA.
LIDKA
- Dzień dobry, w czym mogę pomóc?
DARIA
- Niech pani powie, Lidko, lubi pani seks analny?
LIDKA
- No.. Generalnie to tak.
DARIA
- Pięknie, wszyscy tu jacy zboczeni …
LIDKA
- Niech pani posłucha, wyglšda na to, że le się pani do tego zabiera.
DARIA
- Ja się do tego nie zabieram!
SZEF SALI
- No to jak może pani mówić o czym, czego pani nie próbowała?
DARIA
- Ależ próbowałam, ale …
SZEF SALI
- Co?
DARIA
- Nie wiem. Dla mnie to co strasznego.
LIDKA
- A stosowała pani nawilżacz?
DARIA
- Naturalnie…
LIDKA
- To może przyjęlicie nieprawidłowš pozycję, albo pani partner ma po prostu ponadnaturalnego fiuta.
DARIA
- Słuchajcie! Sto razy próbowałam seksu analnego i doskonale wiem, jakš przyjšć pozycję, i fiut mojego partnera mógłby być nawet większy, ale …
KELNER
- Może ma pani wrzody w odbytnicy?
DARIA
- Co???
Do stolika podchodzi WŁACICIEL.
WŁACICIEL
- Przepraszam. Jaki problem?
Monika
- A kim pan jest?
WŁACICIEL
- Jestem włacicielem restauracji.
DARIA
- No, nareszcie.
WŁACICIEL
- Więc o co chodzi?
KELNER
- Pani ma wrzody w odbytnicy i nie może kochać się analnie.
WŁACICIEL
- Rozumiem. Była już pani u proktologa?
DARIA
- Kurwa! Wszystkich was tu pojebało! Nie potrzebuję proktologa! Nie w tym problem!
WŁACICIEL
- А w czym?
DARIA
- W tym, że mój facet ma małego fiuta!
Do stolika podchodzi DZIEWCZYNA WŁACICIELA .
DZIEWCZYNA
- Słuchajcie, mały fiut ma masę dobrych stron! Taki na przykład zupełnie nie stwarza kłopotów przy seksie oralnym. Można go całego wzišć do buzi i dosięgnšć aż do jajek. Nie powoduje to wcale żadnych odruchów wymiotnych …
WŁACICIEL
- А co, masz odruchy wymiotne przy seksie oralnym?
DZIEWCZYNA (do właciciela)
- No co ty! Z tobš żadnych …
DZIEWCZYNA (do Darii)
- Poza tym, jeli fiut jest nie tylko mały ale i cienki, to wprost dar z niebios przy seksie analnym. Oczywicie najważniejsze to wykonać lewatywę oczyszczajšcš…
DARIA
- Co wy mi tutaj pieprzycie? Jakš lewatywę?
DZIEWCZYNA
- Ciepłš. Zagotować wodę, Schłodzić do temperatury pokojowej. Można dodać trochę moczu, żeby wyrównać PH.
DARIA
- Czyjego moczu?
DZIEWCZYNA
- Własnego. Sika pani do miski i wlewa potem do goršcej wody. Wystarczy jeden litr.
DARIA
- Litr moczu? Tyle to w tydzień nie nasikam.
DZIEWCZYNA
- Litr wody.
Szef Sali
- Poczekajcie, zapiszę sobie.
WŁACICIEL
- Wy tak serio z tš lewatywš przed seksem analnym?
DZIEWCZYNA
- Co w tym dziwnego?
Do stolika podchodzi INSPEKTOR SANEPIDU.
INSPEKTOR
- Mam w ręku decyzję o zamknięciu waszej restauracji.
WŁACICIEL
- О czym pan mówi?
INSPEKTOR
- W wyniku przeprowadzonej kontroli stwierdzilimy, że lokal nie spełnia wymagań sanitarnych dla tego typu obiektów …
DARIA
- Ależ z pana fiut! Spieprzaj pan ze swoimi problemami! Mamy dosyć swoich.
INSPEKTOR
- A jaki ma pani problem?
Szef Sali
- Skšd wzišć litr moczu do oczyszczania.
INSPEKTOR
- To ma być jaki konkretny mocz, czy dowolny?
DARIA
- Oczywicie konkretny. To musi być mój mocz.
INSPEKTOR
- А po co pani tyle moczu?
DARIA
- Dla zachowania równowagi kwasowo-zasadowej.
INSPEKTOR
- Będzie pani tym zwilżać zęby?
DARIA
- Nie, dupę, kutasie!
Do stolika podchodzi PRZYSTOJNY MĘŻCZYZNA.
MĘŻCZYZNA
- Dzień dobry, jestem proktologiem.
DARIA
- A co pan tutaj robi?
MĘŻCZYZNA
- Poszukuję siedziby komitetu 2008.
WŁACICIEL
- Co znaczy 2008?
MĘŻCZYZNA
- To rok wyboru drugiego prezydenta.
DARIA
- Idż pan do diabła ze swoim prezydentem, mam swoje kłopoty.
MĘŻCZYZNA (wycišgajšc telefon komórkowy)
- A jaki ma pani kłopot?
DARIA
- Szukam moczu.
MĘŻCZYZNA
- А gdzie go pani ostatni raz zostawiła?
DARIA wstaje z krzesła i wybiega w stronę toalety.
Wszyscy stšjš dookoła stolika, milczš, czekajš. DARIA wraca do stolika.
Wszyscy nadal milczš, patrzš na DARIĘ.
DARIA milczy.
Monika zapala papierosa.
WŁACICIEL zapala papierosa. Zapala również DZIEWCZYNA właciciela. DZIEWCZYNA właciciela częstuje przystojnego MĘŻCZYZNĘ – ten wskazuje na przyklejony do przedramienia plaster antynikotynowy.
Wszyscy długo palš.
Za oknem pojawia się grzyb atomowy. Wszystkich klientów zmiata fala uderzeniowa.
|
|
Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl |
|
podobno największe męskie wtopy z kobietami...
Pierwszy nasz wspólny Sylwester 97/98, po trzech (!) miesišcach znajomoci, wchodzimy na imprezę do klubu, dużo ludzi, tłoczno, więc i zatrzęsienie kobiet. Mój ukochany lustruje salę i mówi do mnie
"Królowš balu to Ty nie będziesz".
Jak sobie to przypominam teraz, to zastanawiam się jak to się stało, że został moim ukochanym mężem
* * * * *
Już po lubie. Po moich skargach, że chciałabym otrzymać kiedy romantyczny bukiet kwiatów, wracam kiedy do domu, a na stole pięć pięknych róż ładnie przystrojonych. Już się cieszę i dziękuję za ten poryw serca, a mój małżonek na to:
"Wiesz, właciwie nie chciałem Ci kupić bukietu, ale pani sprzedajšca kwiaty szła już do domu i mi zaproponowała i do tego przeceniła, więc kupiłem"
* * * * *
Stoimy sobie z mężem na przystanku, pod wiatš, przytuleni, pada lekki
deszczyk. Czuję, że robi się romantycznie i zaraz padnie co takiego, jak
"Kocham cię" lub "podobasz mi się" lub co równie przyjemnego. A mój
mężczyzna tak stoi, patrzy się na mnie i mówi
"Wiesz kochanie, chyba masz łupież"
* * * * *
Moje 22-gie urodziny. On: "Tak mało, a jednoczenie tak wiele..."
* * * * *
Czasy narzeczeństwa z moim ukochanym mężem (znajomoć z 1,5 rocznym stażem) romantyczna atmosfera, kolacyjka, wiece, po prostu cudnie, pieszczoty. Ja wspominam, iż będziemy się kochać w prezerwatywie ponieważ zapomniałam proszków. On bardzo niezadowolony z grymasem na
twarzy odpowiada:
- No nie ale z własnš kobietš to bym chciał bez prezerwatywy.
* * * * *
Dzwoni były (już jako były) czy nie pójdę z nim na Sylwka.
Mówię, że się zastanowię, bo już mnie kto zaprosił. Oddzwaniam do niego, a ten mówi:
- Jutro Ci dam odpowied, bo zaprosiłem jeszcze Kakę i Jolkę i nie wiem co mi odpowiedzš...
* * * * *
Włanie dzwoniła do mnie moja była. Chce do mnie wrócić na nowych warunkach. Ale wiesz, zastrzegłem sobie prawo do kochanki.
* * * * *
Jeden z moich exów często wyjeżdżał służbowo, znikał na kilka dni z mojego życia. Zero telefonu czy smsa. Postanowiłam przeprowadzić rozmowę i jakem pomylała takem uczyniła. Tłumacze kolesiowi, że jest mi przykro, że rozumiem że zajęty, że to wyjazd służbowy, ale byłoby
mi milo gdyby choć naskrobał smsa jak sobie o mnie w czasie rozłški pomyli.. Że nie
wymagam ustawicznego kontaktu i 17 telefonów dziennie ale jak ma wolnš chwilkę, w
której sobie o mnie przypomni (biedactwo zalatane) to niechaj mi puci choć sygnał.. Facet ze zrozumieniem kiwa głowš przez cały mój monolog, mina skruszona, wiec naiwnie pomylałam, że dotarło, zrozumiał przekaz.
Jakże mnie zdziwiła odpowiedz:
- No wiesz ja o tobie nie mylę bo chlejemy z chłopakami ale ustawie sobie budzik i jak zadzwoni to ci cos wyle. O ile będę w stanie
* * * * *
Spotykałam się kiedy z typowym umysłem cisłym, dla którego liczyły się fakty, przymiotników nie używał, niemalże wyłšcznie czasowniki. O komplementach mowy nie było.
Jednego dnia jednak powiedział mi, że "ładnie wyglšdam"
Oniemiałam. Co mnie tknęło.
Ja: - Kto ci kazał tak powiedzieć?
On: - Kolega.
* * * * *
Na dyskotece. On idzie kupić sobie pište piwo.
JA: - Może wystarczy tego piwa na razie, ledwo się trzymasz.
ON: - I tak po pięciu piwach tańczę lepiej niż ty na trzewo.
* * * * *
Nie było go na zajęciach, więc zrobiłam mu ksero moich notatek i przyniosłam (nie prosił mnie wcale, chciałam mu ułatwić życie.)
ON: (przeglšda notatki): Nic nie mogę odczytać, strasznie bazgrzesz.
Zadzwonię do Zoki, pójdziesz do niej i odbijesz jeszcze raz, ona ładniej pisze.
* * * * *
Romantyczny wieczór w parku
ON: Masz piękne oczy.
JA: Podobam ci się?
ON: Powiedziałem, że masz ładne oczy, nie wystarczy ci?
* * * * *
Pierwszy raz jedziemy do jego rodziców. Spotkanie ma być pod miastem, gdzie jego rodzice budujš dom.
ON: tylko sobie nie wyobrażaj, że ten dom będzie dla ciebie.
Ja to znam te wszystkie, co to na dom lecš.
* * * * *
Krzštam się po domu, jak zwykle, tu odniosę, tu poprawię, czekajšc, aż mi się zupa podgrzeje. On (z podziwem):
- Ty jednak jeste cyborgiem!
* * * * *
Idziemy kupić piercionek zaręczynowy (nie nalegałam, jego propozycja):
- Tylko do 100zł, dobrze, bo mnie to strasznie walnie po kieszeni
* * * * *
Kilka lat temu teciowa bywała u nas praktycznie codziennie, bo to dzieci małe - trzeba przypilnować , przyprowadzić z przedszkola etc.
A przy okazji zawsze co tam sprzštnęła, ugotowała - nie miałam nic przeciwko temu, ale też nie musiała tego robić, zawsze twierdziła, że robi to, żeby pomóc etc. I kiedy mój mšż do mnie:
- Mama skarży się , że jest zmęczona, mogłaby czasem co zrobić w domu.
- Ale zawsze jak przyjdę, to już wszystko jest zrobione, porozmawiaj z niš lepiej, żeby tyle nie robiła. Zresztš ty też nic nie robisz w domu - dodałam odkrywczo, lekko wkurzona.
- Bo za mnie mojš częć robi moja mama. To tak, jakbym ja sprzštał.
* * * * *
Mój mężczyzna kiedy zapewniał mnie że musi się uczyć do egzaminów.
Wiadomo gadka gadkš, a w knajpie z kumplami piwko pije..
Podeszłam, z piorunami w oczach, żeby się dowiedzieć czemu okłamuje swojš ukochanš, tym
bardziej, że chciałam się wtedy z nim spotkać, a on:
- Kochanie cały dzień się uczyłem, musiałem odreagować, a przy tobie musiałbym myleć.
* * * * *
Planuje wyjazd na weekend do rodziców. (Studiowalimy razem, on był z innego miasta.) Trzy poprzednie weekendy spędzalimy osobno, z tego dwa razy on był w domu, a raz na wycieczce z kumplami.
JA: Może zostałby ze mnš tym razem?
ON: Nie mogę, mama przygotowała mi kotlety i zupę do zabrania do Warszawy.
JA: To może pojed w sobotę, w pištek pójdziemy gdzie?
ON: I ty mylisz, że jeste ważniejsza od kotletów?
(serio!)
|
|
|
|
|
|
Z okazji weekendu (co prawda nie długiego, ale normalnego) polecam to:
http://www.frazpc.pl/b/136857
[%sig%]
|
|
Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl |
|
Masz jaki ciekawy temat? Jeste chyba jedynym gociem , z którym można tu o czymkolwiek rozmawiać.
[%sig%]
|
|
|
pszychodzi baba do lekarza z kierownicom na plecach a lekarz sie pyta kto panio tu skierowal ahaha jezuuu kocham ten kawal:>
|
|
|
Masz poczucie chumoru. Teraz czytaj. Jest rok 1967. Milicjant zatrzymuje wóz konny razem z wonicš i wypsuje mu 100 zł mandat. W raporcie na koniec pracy pisze tak. W dniu ..... ukarałem mandatem obywatela ................. za to, że jechał wozem konnym zaprzężonym w konia, który był osrany jak krowa. Meldunek autentyczny.
[%sig%]
|
|
|
Tu masz lepsze:
http://www.ejsi.com.pl/tajne/forum/read.php?f=1&i=37745&t=36766
[%sig%]
|
|
Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl |
|
I jeszcze to :)
[%sig%]
|
|
Nie idź przede mną, bo może za tobą nie pójdę. Nie idź za mną, bo może nie potrafię pokazać ci drogi. Idź koło mnie i bądź moim przyjacielem. http://wendol.cba.pl wendol@o2.pl |
|
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 16 |
| Nowy temat | Spis tematów | Nowszy wątek | Starszy wątek |