| Nowy temat | Spis tematów | Nowszy wątek | Starszy wątek |
| Gęstość | |
|
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 9 |
|
--------------------------------------------------------------------------------
Pierwsza gęstość jest cyklem świadomości (np. kamienie, ogień, woda, powietrze, ziemia)
Druga gęstość jest cyklem wzrostu (np. zwierzęta, rośliny, minerały)
Trzecia gęstość jest cyklem samo-świadomości (np. istoty ludzkie)
Czwarta gęstość jest cyklem miłości czyli rozumienie (np. Plejadanie, Szaracy, Jaszczury z Oriona, Reptoidy)
Piąta gęstość jest cyklem światła czyli mądrości (np. Grupa z Oriona, Orionidzi)
Szósta gęstość jest cyklem światła/miłości, miłości/światła czyli jedności (również często określane jako współczująca miłość). (np. RA, Plejadianie, Kasjopejanie)
Siódma gęstość jest cyklem przejścia (wyjścia) również często odnosząca się do gęstości, w której jedno postrzega sakramentalną naturę wszystkich rzeczy (masa duchowa, społeczność dusz)
Ósma gęstość jest tajemnicy, której jeszcze nie zgłębiliśmy. Nasze rozumienie jest takie, że to nie byłaby nasza świadomość, ale Stwórcy. W Stwórcy jest wszystko, co jest. (Stwórca)
|
|
|
Pierwsza Gęstość
Pierwsza gęstość nie jest świadoma i na początku jest bezkształtna. Gdy pierwsza gęstość jest uformowana, obejmuje ogień, powietrze, ziemię i wodę. W pewnym punkcie następuje tam pierwszy ruch życia w kierunku świadomości. Pierwsza gęstość, inaczej gęstość czerwonego promienia, mimo przyciągania w kierunku wzrostu nie ma jeszcze odpowiedniej wibracji dla powstania warunków prowadzących do rozniecenia świadomości. Powietrze i ogień, z tego co jest bezkształtne, dosłownie oświetlają i formują bezkształtność, gdyż ziemia i woda w bezczasowym stanie były nieuformowane. Kiedy aktywne zasady ognia i powietrza wieją i żarliwie płoną wokół tego, co kształtuje to, co nadejdzie, woda uczy się stawać morzem, jeziorem i rzeką, a ziemia uczy się być ukształtowaną, obie stwarzają możliwość dla żywotnego życia.
Druga Gęstość
Druga gęstość jest cyklem wzrostu. Istnieją trzy typy istot drugiej gęstości, które osiągnęły ducha (tj. 3. gęstość):
1. Najbardziej powszechne są zwierzęta.
2. Drugimi co do powszechności są drzewa.
3. Trzecimi są minerały. Okazjonalnie pewne miejsce staje się naenergetyzowane ku indywidualności poprzez miłość, którą daje i otrzymuje w związku z istotą 3. gęstości. To jest najmniej powszechne przejście.
Zapewnie zapytacie się w jaki sposób istoty drugiej gęstości osiągnęły duch? Istoty nie osiągają ducha. Stają się one świadome inteligentnej energii wewnątrz każdej cząstki, komórki, czy atomu ich istnienia. Samoświadomość pochodzi z wnętrza, nawet katalizator pewnych doświadczeń. Istnieje tam nieunikniony pociąg ku ostatecznej realizacji siebie.
Trzecia Gęstość
Istota trzeciej gęstości posiada potencjał dla całkowitej samoświadomości, a przez to ma potencjał dla minimalnej aktywacji wszystkich centrów energii. Czwarta, piąta i szósta gęstość są tymi, które oczyszczają i uszlachetniają wyższe centra energii. Siódma gęstość jest gęstością dopełnienia i skierowania się ku bezczasowości i wieczności. Celem istot trzeciej gęstości jest przyswojenie sobie ścieżek miłości. Trzecia gęstość jest wyborem. Przygotowanie do wyboru musi obejmować położenie fundamentów, ustawienie iluzji i życiowych możliwości tego, co może być uczynione duchowo żywotnym. Przypomnienie gęstości ciągle uszlachetnia wybór. Wybór, jak to określiliście, jest pracą trwającą moment, ale stanowi oś, wokół której obraca się stworzenie. Koniecznością bycia istotą trzeciej gęstości jest samoświadomość lub przytomność. Ciało musi być zdolne do abstrakcyjnych myśli. Podstawową koniecznością jest kombinacja racjonalnego i intuicyjnego myślenia.
Czwarta Gęstość
Największe zaciekawienie budzi czwarta gęstość. Jaka jest czwarta gęstość? Nie ma właściwych słów. Możemy jedynie powiedzieć, czym nie jest, a w przybliżeniu, czym jest. Poza czwartą gęstością nasza zdolność do opisywania gęstości staje się coraz bardziej ograniczona, aż brakuje nam słów.
1. Używa ciała typu dwunożnego, które ma znacznie bardziej zagęszczoną świadomość i jest bardziej pełne życia. Nie używa waszych ciężkich chemicznych wehikułów, czy ciała.
2. Czwarta gęstość nie używa słów, chyba że taki jest wybór. Istota jest świadoma myśli i wibracji innych.
3. Jest to plan współczucia i zrozumienia smutków trzeciej gęstości.
4. Jest to plan dążący w kierunku mądrości lub światła.
5. Jest to plan, na którym różnice indywidualne są wyrażane, pomimo że są one automatycznie harmonizowane przez grupowy konsensus.
6. Nie ma tam żadnej dysharmonii wewnątrz siebie, czy wewnątrz innych ludzi. Powodowanie dysharmonii w jakikolwiek sposób nie mieści się w ramach prawdopodobieństwa.
7. Gdy pojawia się choroba, łatwo ją wyleczyć.
Czwarta gęstość jest gęstością ujawnionych informacji. Jaźnie nie są ukryte przed sobą, czy przed innymi. Te braki równowagi czy zniekształcenia, które mają destruktywną naturę, ukazują się na bardziej oczywiste sposoby, ciało działa jak mechaniczne źródło samo-odkrywania. Choroby, takie jak rak, są bardzo podatne na samoleczenie, gdy mechanizm negatywnego wpływu został już uchwycony przez jednostkę. Czwarta gęstość obfituje we współczucie. To współczucie jest szaleństwem, jeśli patrzy się na nie oczami mądrości. Jest to zbawieniem trzeciej gęstości, ale tworzy złe dopasowanie w całkowitej równowadze istoty. Czwarta gęstość poprzez wybór pozostaje niewidzialna dla trzeciej gęstości. Bycie widzialną jest możliwe dla czwartej gęstości. Jednakże istota czwartej gęstości musi się koncentrować na raczej trudnym wibracyjnym wzorcu czy kompleksie, który jest trzeciej gęstością, jakiej doświadczacie. Koniecznością dla osiągnięcia czwartej gęstości jest zdolność do używania, witania i radowania się pewną konkretną intensywnością białego światła Jedynego Nieskończonego Stwórcy. Praca wykonywana w pozytywnej czwartej gęstości jest taką pracą, poprzez którą pozytywny kompleks społecznej pamięci, który poprzez powolne stadia zintegrował się harmonicznie, posuwa się dalej, by służyć tym o mniej pozytywnej orientacji, szukających jego pomocy. Są osiągane coraz większe intensywności zrozumienia czy współczucia. Ta intensywność rozwija się do czasu, gdy może zostać powitana właściwa intensywność światła.
Piąta Gęstość
Piąta Gęstość jest gęstością mądrości. W piątej gęstości istoty mogą wybrać naukę jako kompleks pamięci społecznej lub kompleks umysł/ciało/duch. Gęstość mądrości jest niezwykle nieskrępowaną gęstością, jednakże lekcje współczucia prowadzące do mądrości koniecznie muszą się wiązać z innymi jaźniami. Piata gęstość jest niezwykle biała w wibracji. Piąta gęstości składa się z tych, którzy akceptują honor i obowiązek Prawa Jedynego. W piątej gęstości przejawianie się kompleksu fizycznego jest coraz bardziej pod kontrolą kompleksu świadomego umysłu. Dlatego też istota może rozwiać jedną manifestację i stworzyć inną. W piątej gęstości światło jest jak widzialne narzędzie, tak jak pismo długopisu.
Szósta Gęstość
Szósta gęstość ma złotą jakość. Ta złota jakość jest związana z łączeniem się w mądrości współczucia poznanego w czwartą gęstości. Szósta gęstość jest silnie skierunkowana w siódmą gęstości. Wiele jest tracone podczas przekazu koncepcji z gęstości do gęstości i omówienie szóstej gęstości jest nieuchronnie znacznie zniekształcone. Szósta gęstośc poszukuje Stwórcy na poziomie dzielonego doświadczenia, są zdolni do wiedzy o nim. Oni nie otaczają się światłem, a raczej stali się nim. Ich rozumienie jest takie, że: nie ma innego materiału niż światło. Ich techniki są nieskończenie subtelną kontynuacją równoważącego procesu, którego zaczynacie teraz doświadczać. Poszukują bez polarności. Dlatego nie używają żadnej siły z zewnątrz. Ich poszukiwanie stało się zintegrowane, gdy stali się miłością/światłem i światłem/miłością. Poszukują równowagi pomiędzy miłością a mądrością, która pozwala im na coraz lepsze rozumieć doświadczenia bycia informowanym, iż można zbliżyć się coraz bardziej do jedności z Jedynym Stwórcą, której tak radośnie poszukują.
Siódma gęstość
Istota siódmej gęstości jest istotą kompletną. Stwórca, który zna Siebie, gromadzi masę, (tj. masę duchową) i jednoczy się ponownie w Jedynego Stwórcę (przypuszczalnie, gdy wchodzi w ósmą gęstość). Są części siódmej gęstości, które mimo tego, że zostały opisane, pozostają tajemnicze.
Ósma Gęstość
Prawo Jedynego jest naprawdę uniwersalne w tworzeniu rozwoju w kierunku ósmej gęstości. Są nieskończone formy, nieskończone rozumienia, ale rozwój jest jeden. Od ósmej gęstości inteligentna nieskończoność jest przeniesiona w inteligentną energię. Ósma gęstość funkcjonuje także jako początkowa gęstość lub 1-sza gęstość następnej oktawy gęstości. Nie możemy mówić w potwierdzonej wiedzy o wszystkich kreacjach. Wiemy jedynie, że są nieskończone. Zakładamy nieskończoną liczbę oktaw. Jednakże zostało nam zasugerowane przez naszych nauczycieli, iż istnieje osłonięta tajemnicą jedność kreacji, w której cała świadomość cyklicznie jednoczy się i znowu rozpoczyna. Rozumiemy, że ma to cykliczną
|
|
|
Chłopie teoria nadistot Snerg-Wiśniewski - poczytaj to jest bardziej interesujące
|
|
|
Kalendarz i rocznice w nim zawarte równie pomocną są rzeczą dla felietonisty co jego własne ręce, w które wpada coś, co staje się bodźcem do napisania tekstu. Również i ja mam co jakiś czas ręce wolne, przez co znienacka mogą zostać wypełnione czymś. Ostatnio wpadł mi w nie wywiad z ASem, który w pewnym fragmencie, bez specjalnego pardonu powiedział, że autor, którego książki się nie sprzedają może mieć pretensje tylko do siebie. Może ubrał to w inne słowa, powtarzam z pamięci, a tę, jak i ręce, miewam wolną. W każdym razie - krach wydawniczy, czytelniczy i inne, wszystko to wina autora. Powiedziane po napoleonowsku i suworowsku. Prosto i bez ogródek.
Niedługo potem, ochłonąwszy już z podziwu dla odwagi Andrzeja, przeczytałem lament Jacka Inglota w NF. On zaś stawia tezę inną, i do niej - żądanie: co zostało wydane ma być wykupione, przeczytane, ma przynieść dochód, i cześć. Jakby nie zauważył, że zmienił się czas. Dwie dekady temu, gdy książka wyszła, uzyskiwała namaszczenie i stawała się literaturą. U nas się kiczów nie wydawało. Oczywiście, książka nie musiała się sprzedawać wsparta mecenatem państwa, ale i wtedy zdarzały się wyjątkowe sensacje i extra pogonie za bestsellerami, mimo że ganiać trza było za wszystkim. Poza "Kapitałem". Znakomicie pamiętam rewelacyjną "Głowę Kassandry" Marka Baranieckiego, jaśniejąca blaskiem na tle już wydawanej, ale na ogół kiepskiej polskiej SF. Więcej powiem - pamiętam, że Snerg-Wiśniewski jedną książką przeskoczył Lema i stał się pisarzem trzydziesto-, albo trzydziestopięciolecia PRL! Jedną! Ale jaką?! Na tle nudnych i marudnych "Aspazji" i programowych Jefriemowych był orgią czytelniczą "Robot", na dodatek grubą, więc dawał zadowolenie, i to długie. Alternatywą była przecież - i tak czytana z braku laku - fantastyka rumuńska i enerdowska.
Zresztą, co tu dywagować i wyjaśniać na polskich przykładach, które nie muszą być miarodajne co to jest dobra, ciekawa, rozrywkowa fantastyka. Do czytania, krótko rzecz ujmując.
Popatrzmy na przykłady rankingów z tej i tamtej strony świata. Wszędzie nie dość, że najpierwszych miejscach, to w ogóle na listach, są pozycje, które są atrakcyjne czytelniczo. Pod tym określeniem rozumiem: z pomysłem (anegdotą/fabułą), napisane sprawnie (co nie znaczy tylko: wartko), czasem ćwiczące refleks i pamięć czytelnika (wątki kryminalne i zagadki naukowe i logiczne), czasem zadziwiające rozmachem, barwą, polotem, scenografią... A przede wszystkim - dają się czytać, czyli są atrakcyjne dla czytelnika. W takim postawieniu sprawy zrozumiałe staje się, że "Władca Pierścieni", wszędzie będąc w czołówce, bije na łeb na szyję swego pociotka, z tego samego łoża - "Silmarillion", który jest nudniejszy od flaków z olejem, który jest czytany tylko dlatego, że napisany przez Profesora i gdybym miał zostać wyrzucony na bezludną wyspę z jakąś jedną książką wolałbym oryginalne japońskie wydanie "Kodeksu celnego dynastii Hu Nage z przypisami, tłomaczeniami i tłoczeniami". Idźmy dalej (opieram się na swojej pamięci, w której przez lata gromadziły się dane z rankingów światowych, a ostatnio i rosyjskich), wszędzie, gdzie jest taki wybór czytelnicy wybierają spośród utworów tego samego autora te at-rak-cyj-niej-sze dla siebie. I tak - Strugaccy, którzy na listę stu najlepszych rzeczy rosyjskich wprowadzili chyba wszystko, co wydali, mają tam utwory, w których odstąpili od narzuconej sobie wcześniej metody, na końcu tych list: "Drapieżne rzeczy wieku", "Bajka o Trójce" wyprzedziła nawet "Kraina purpurowych obłoków", powieść z czasów, kiedy pisało się pro i oni też tak napisali. Czytelnicy dali wyraźny odpór napuszonej i mętnej treści. Popatrzmy na Dicka - jak uszeregowały się jego powieści? Proste - te fabularne są na czele: "Ubik" i "Słoneczna loteria", a nie "Valis" czy "Trzy stygmaty...". Oczywiście - krytycy uszeregowaliby je inaczej, ale krytyków jest stu i tylko dla nich nie warto wydawać nakładu, szczególnie że i tak nie kupują, tylko dostają egzemplarze gratisowe. Nie wiem dlaczego.
Gdyby ktoś chciał - mógłby tak ciągnąć dalej. Mnie chodzi tylko o ilustrację tezy, nienajnowszej, ale ciągle usuwanej w różne cienie: jak coś się czytelnikowi nie podoba, to nie czytelnika należy wymienić. Może bolesne to, ale prawdziwe. Jacek Inglot natomiast, belfer choć i niechętny, chciałby wychować czytelnika takiego, co by czytał tylko to, co warto. Sie nie da.
Zasiadający do komputera autor musi mieć jasność tego, co chce osiągnąć. Czy chce wylać swoje żale? Może podzielić się przemyśleniami na to i to? Albo chce przestrzec? Przypomnieć? Wykpić? Przestraszyć?
Odpowiednio do celu ma środki i - co najważniejsze - odpowiednio ten utwór jest wymierzony. Jeśli ktoś nie lubi się bać podczaj czytania, albo nie potrafi się bać, albo po prostu - nie chce, to najlepszy horror i thriller przemknie przed jego nosem i go nie ruszy. Jeśli ktoś nie lubi political fiction, to nie kupi... Jeśli nie lubi jaj z UFO, nie przeczyta... I tak dalej. Oczywiście, w każdym z tych sortów i podsortów są ich miłośnicy, ale im bardziej wyspecjalizowana rzecz, tym mniejsza grupa potencjalnych nabywców. Do tego dopiszmy system dystrybucji, w którym sprzedanie dwudziestu egzemplarzy w księgarni uważane jest za padaczkę.
Dlatego autor, który fantastykę ma za trybunę, z której może głosić podglądy polityczne musi się liczyć, że jeśli nie postara się o coś dla oka czytelnika ("Limes inferior" J. Zajdla), to będzie autorem tylko tych czytelników, którzy podzielają jego poglądy i tylko ci kupią jego książki. Autor, który przeżywa rozterki egzystencjalne może liczyć na podobnie zbudowanych psychicznie, a twórca operujący wyłącznie zdaniami składającymi się z co najmniej trzydziestu dwóch wyrazów będzie kupowany przez ludzi miłujących cedzenie myśli, mających dużo czasu i miły wymiar konta bankowego, i cień pod gęstym sklepieniem jabłoni oraz sprawną służbę, która wszystko poza czytaniem załatwi.
Uprawiając gatunek specyficzny należy się do tej specyfiki dostosować, a nie ją do siebie nagiąć. Proste.
Może dlatego czytelnicy nie narzekają na Kresa i Kołodziejczaka, choć krytyka ich nie pieści. Może dlatego krytyka nie pieści również Sapkowskiego, zbywając określeniem "fenomen", które zawiera sporo niedowierzania i zadziwienia, i niezrozumienia. Niechęci. A przecież oni, a dochodzi doń Białołęcka, Brzezińska, Lewandowski, Pilipiuk (wybrałem tylko tych aktywniejszych), to są ci, co pojmują, że skoro postanowili gmerać w literaturze masowej, to muszą pisać dla mas. A to znaczy specyficznie - atrakcyjnie. Powieść historyczna może być nudna, ale nasycona faktami, wizerunkami i datami. Powieść pornograficzna może być długa, ale musi w niej być - wiadomo co. Powieść psychologiczna nie może być głęboka jak przygody Spidermana. A fantastyka musi być... musi być... kurna, fantastyczna. Czytelnik nie chce ciekawego autora, czytelnik chce ciekawej książki.
Co nie oznacza, że trzeba pisać prościuchę, tandetorię i o blasterze w pochwie.
A jak ktoś nie wie, o co mi chodzi, to w życiu nie osiągnie sukcesu czytelniczego.
A jak ktoś - wiem kto! - powie, że ja też nie osiągnąłem, to w ryj! (wężykiem!)
|
|
|
We wczesnej młodości Beni był wystarczająco śmiały i nierozważny, aby ryzykować zwiedzanie kilku mniej niebezpiecznych grobowców Tastan. Odkrył, że ma talent do wychodzenia z nich bez szwanku, i jak wiele dzieciaków w jego wieku, przez chwilę marzył, aby zostać wielkim złodziejem grobowców, jak sławny Ramirez.
|
|
|
Poniższy wywiad został opublikowany w październikowym numerze magazynu "Inside Kung-fu" w roku 1991. (Choć od momentu opublikowania tego wywiadu minęło parę lat sądzę, że jest on ważnym przyczynkiem do poznania stylu Chen i osoby mistrza Chen Xiaowanga - przyp.tłum.)
Chen Xiaowang, wnuk słynnego Chen Fake, jest uznawany za obecnego strażnika sekretów rodziny Chen. W tym unikalnym wywiadzie mistrz Chen opowiada prawdziwą historię stylu Chen.
Nieczęsto można zetknąć się z autentycznym mistrzem kung-fu. W trakcie moich dwudziestoletnich poszukiwań na całym świecie (a szczególnie w Chinach) prawdziwego nauczyciela mogę uczciwie powiedzieć, że spotkałem nie więcej niż sześciu artystów sztuka walki, o których naprawdę mógłbym powiedzeć "mistrz" w prawdziwym znaczeniu tego słowa. Miałem więc wielkie szczęście mogąc gościć w swoim domu mistrza Chen Xiaowanga i codziennie uczyć się od niego przez pewien okres czasu. Mistrz Chen Xiaowang jest synem Chen Zhaoxiu, który był najstarszym synem mistrza Chen Fake. Obecnie został uznany za strażnika stylu Chen Taijiquan (19-te pokolenie). Mistrz Chen Xiaowang urodził się w roku 1945 w wiosce Chenjiagou w prowincji Henan. Naukę rodzinnej sztuki walki rozpoczął w wieku siedmiu lat. Był uczony przez swojego ojca oraz wujków: Chen Zhaokui a szczególnie przez Chen Zhaopi. Mistrz Chen trzykrotnie zdobywał złote medale w konkurencji Taijiquan w trzech kolejnych Ogólnochińskich Turniejach Wushu w latach 1980 - 1982. Natomiast w 1985 roku zdobył tytuł mistrzowski w kategorii Taijiquan w Pierwszych Międzynarodowych Zawodach Wushu w Xi'an.
Przed opuszczeniem Chin mistrz Chen był przewodniczącym Stowarzyszenia Pchających Dłoni Stylu Chen Prowincji Henan, prorektorem Akademii Wushu tejże prowincji oraz oficjalnym sędzią i doradcą techicznym ds. normalizacji form wykonywanych na zawodach stylów Chen, Yang, Wu i Sun Taijiquan. Od 1985 roku jest starszym instruktorem wushu (odpowiednik tytułu profesora uniwersyteckiego) w Chinach. Oprócz umiejętności w sztukach walki mistrz Chen jest zamiłowanym kaligrafem oraz znanym autorem ksiązek. Napisał trzy książki na temat (stylu Chen -przyp.tłum.) Taijiquan. Jest także członkiem zarządu Stowarzyszenia Chińskiej Kaligrafii i Literatury. Od roku 1985 mistrz Chen Xiaowang aby nauczać zaczął podróżować do takich krajów jak Japonia, Singapur, Malezja i USA. (W tym miejscu chciałbym podkreślić, że mistrz Chen zaczął podróżować również i do Europy w tym do Polski, w roku 2002 był w Polsce po raz czwarty - przyp.tłum.). Obecnie (czyli w roku 1991 - przyp.tłum.) przebywa w Australii prowadząc seminaria w większych miastach. Poniższy wywiad został przeprowadzony przeze mnie w dialekcie mandaryńskim. Przetłumaczyłem i spisałem rozmowę z mistrzem Chen Xiaowangiem posługując się zarówno jego książkami jak i notatkami napisanymi po chińsku.
Howard Choy: Mistrzu Chen, czy mógłby pan na początek opowiedzieć o genezie stylu Chen Taijiquan?
Chen Xiaowang: Zacznijmy od mojego przodka Chen Bu z pierwszego pokolenia. Pochodził on z prowincji Shanxi. Na początku okresu panowania dynastii Ming (w oryginalnym tekście jest "pod koniec panowania dynastii Ming" - co jest oczywistym błędem maszynowym - przyp.tłum.) (1368 - 1644) ponad sześćset lat temu Chen Bu przeniósł się do prowincji Henan i osiedlił wraz z rodziną w w istniejącej po dzień dzisiejszy wiosce Chenjiagou w okręgu Wenxian. W tamtych czasach wioska nazywała się Changyang (w wiosce tej mieszkali w przeważającej większości ludzie noszący nazwiska Chang oraz Yang). Gdy klan rodziny Chen zamieszkał w tej wiosce i wzrosła liczba mieszkańców noszących to nazwisko, nastąpiła zmiana nazwy wsi na Chenjiagou (Chen - nazwisko rodowe, jia - rodzina, gou -wąwóz, niecka, ponieważ wioska leży w wąwozie niedaleko Żółtej Rzeki). Chen Bu był utalentowanym artystą sztuk walki, tak więc od tego czasu wszyscy ludzie w mojej wiosce ćwiczyli sztuki walki. Do dziewiątego pokolenia (czasów Chen Wangtinga - przyp.tłum.) nie wydarzyło się nic szczególnego. Chen Wangting był wyjątkowym nauczycielem i artystą sztuk walki.
HC: Słyszałem, że Chen Wangting był nieustraszonym wojownikiem. Czy w zapiskach rodzinnych jest coś na ten temat?
CXW: Tak, w "Genealogii Rodziny Chen" napisano:"Wangting zwany Zhouting był wojownikiem z okresu końca dynastii Ming a także nauczycielem (sztuk walki) we wczesnym okresie dynastii Qing. Był znanym w prowincji Shandong mistrzem sztuk walki o którym mówiono, iż pokonał ponad 1000 bandytów. Był twórcą stylu walki gołymi rękami oraz bronią rodziny Chen. Był urodzonym wojownikiem, co udowadniał w licznych potyczkach z mieczem w ręku...".
HC: Czy ten miecz istnieje do dziś?
CXW: (Uśmiech). Nie. To było tak dawno temu...poza tym w okresie Rewolucji Kulturalnej w Chinach zniszczono większość przedmiotów z dawnych czasów. Mieliśmy szczęście (tu: rodzina Chen - przyp.tłum.) mogąc ocalić niektóre z zapisków rodzinnych.
HC: A więc Chen Wangting stworzył Taijiquan?
CXW: Tak. W latach 1930-32 Tang Hao, bardzo znany i szanowany historyk sztuk walki z polecenia rządu starał się ustalić prawdę. Był w naszej wiosce trzy razy przeglądając nasze rodzinne zapiski, wykonując prace badawcze i poszukując potwierdzenia swoich hipotez. Był całkowicie pewien, że Taijiquan powstało w Chenjiagou stworzone przez Chen Wangtinga w połowie siedemnastego wieku.
HC: Czy pan się z nim zgadza?
CXW: Tak, oczywiście. Po upadku dynastii Ming działalność działalność polityczna była niemożliwa, społeczeństwo było zastraszone. Chen Wangting wycofał się z życia publicznego i powrócił do wioski. Tuż przed śmiercią pisał: "wspominam te lata, kiedy odważnie walczyłem z nieprzyjacielskimi oddziałami i jak wiele grożnych chwil przeżyłem. Wszystkie zaszczyty jakie mnie spotkały są obecnie nic nie warte! Jestem teraz słabym i starym człowiekiem, jedynym moim towarzyszem jest księga "Huang Ting" (klasyczna księga na temat qigong - przyp.tłum.). Życie (moje) polegało na tworzeniu ruchów boksu (czyli sztuki walki - przyp.tłum.) kiedy byłem w depresji, pracy w polu kiedy nadchodził na to czas a w wolnym czasie na nauczaniu uczniów i dzieci tak, by byli wartościowymi i szanowanymi członkami społeczeństwa". Ponieważ Chen Wangting walczył w wielu bitwach, wiele podróżował i wiele czytał, mógł zaczerpnąć dobre rzeczy z wielu szkół (czyli stylów walki - przyp.tłum.) oraz swoich wcześniejszych doświadczeń i wykorzystując to co odziedziczył (w przekazie rodzinnego stylu - przyp.tłum.) od Chen Bu i stworzyć unikalny system sztuk walki.
HC: Co można powiedzieć o wyjątkowości Taijiquan Chen Wangtinga?
CXW: (1) (Chen Wangting) połączył ze sobą wiele form różnych szkół w jeden system. Wyjątkowy wpływ wywarły na niego zapiski generała Qi Jiguanga ("32 formy wystrzałowego boksu" - zbiór form pochodzących z 16-tu szkół; (2) wykorzystał teorię yin-yang jako podstawę swojej sztuki walki; (3) połączył teorie Tradycyjnej Medycyny Chińskiej (tj. jingluo - meridianów i punktów akupunkturowych) z technikami daoyin (posługiwania się skoncentrowaną energią wewnętrzną) i tuna (ćwiczeniami głębokiego oddychania) włączając je w swój system; (4) stworzył techniki chansi ("rozwijania jedwabnego kokonu") i ćwiczenia tuishou (pchających dłoni).
HC: Jakie formy zawierało Taijiquan Chen Wangtinga?
CXW: (1) pięć form Taijiquan, (2) jedną formę paocui (czyli "wystrzałowych pięści" - przyp.tłum.), (3) jedną formę changquan składającą się ze 108 ruchów, (4) formy z wszystkimi rodzajami broni, (5) pięć metod pchających dłoni, (6) formę podwójną "przylegających włóczni" oraz inne rodzaje form podwójnych z broniami.
HC: Czy ktoś ćwiczy do dziś te wszystkie formy?
CXW: Nie, żadną z form ręcznych. Chen Changxing (1771 - 1853) z czternastego pokolenia rodziny Chen skondensował wszystkie formy ręczne w dwie formy. Są one nazywane "laojia" (formami "starego stylu") by odróżnić je od "xinjia" (form "nowego stylu") stworzonych przez mojego dziadka Chen Fake (1887 - 1957). Pierwsza forma laojia jest dość wolna a ćwiczenie jej ma na celu wzmocnienie (ciała i umysłu - przyp.tłum.) ucznia aby mógł poczuć qi. Druga forma (laojia) paocui ("wystrzałowe pięści") jest szybka i pełna siły, ćwiczący uczy się użycia fajing ("eksplodującej siły"). Obie formy xinjia (yilu oraz paocui - przyp.tłum.) są podobne do form laojia za wyjątkiem tego, że wymagają bardziej subtelnego użycia energii i dynamicznej siły oraz są, ogólnie mówiąc, trudniejsze do wykonania niż laojia. Pchające dłonie oraz formy z bronią pozostały w większości takie same do czasów obecnych.
HC: Wiem, że dokonał pan połączenia form laojia i xinjia w formę 38-ruchową. Czy może pan powiedzieć parę słów na ten temat?
CXW: W formie tej starałem się usunąć wszystkie powtórzenia i uprościć zbyt trudne ruchy bez zatracania charakteru styu Chen Taijiquan a w szczególności zasady ataku-obrony oraz technik chansi. Cała forma jest podzielona na cztery części, z których każda składa się z dziewięciu ruchów. Wykonanie jej zabiera trzy do czterech minut. Formę tę można ćwiczyć wolno i delikatnie, można też wykonywać ją w szybki i pełen życia sposób, ze skokami i fajing, wszystko to zależy od twojego wieku i nastawienia. Można się jej szybko nauczyć, sądzę więc, że jest to dobry sposób na popularyzację stylu Chen Taijiquan.
HC: Wszystkim wiadomo, że style Yang, Wu i Sun wywodzą się ze stylu Chen. Czy może pan określić główne różnice występujące pomiędzystylem Chen a innymi stylami?
CXW: No cóż, każdy z nich posiada swój unikalny charakter. Ogólnie mówiąc, nazwy ruchów są różne, czasami też intencje ruchów są różne. Taijiquan z Chenjiagou zawiera więcej form z broniami - oprócz form z mieczem i szablą jest także forma z włócznią, kijem, halabardą (guandao) oraz formy podwójne z bronią. W stylu Chen Taijiquan we wszystkich formach występują ruchy wykonywane z fajing podczas gdy w innych stylach są one zaniedbywane albo w ogóle ich nie ma. Styl Chen Taijiquan jest ćwiczony zarówno jako sztuka walki jak i w celach zdrowotnych.
HC: Co może pan powiedzieć o chansijing ("energii rozwijania jedwabnego kokonu")?
CXW: Chansijing jest unikalną cechą stylu Chen Taijiquan. Inne style Taiji nie mają tak dużo ruchów spiralnych wykonywanych po krzywej i ruchów obrotowych, skrętów.
HC: A pchające dłonie?
CXW: Pchające dłonie stylu Chen są wykonywane w ruchu. Jeden z ćwiczących atakuje do przodu podczas gdy drugi wycofuje się do tyłu, w przód, w bok etc. Inne style preferują wykonywanie pchających dłoni w bardziej stacjonarny sposób.
|
|
|
"Niebezpiecznie jest mieć rację w sprawach, w których ustanowione władze się mylą."
Voltaire
--------------------------------------------------------------------------------
Wiara świadomości jest wolnością
Wiara uczuć jest słabością
Wiara ciała jest głupotą.
Miłość świadomości wywołuje taką samą reakcję
Miłość uczuć wywołuje przeciwiną
Miłość ciała zależy jedynie od typu i biegunowości.
Nadzieja świadomości jest siłą
Nadzieja uczuć jest niewolnictwem
Nadzieja ciała jest chorobą.
Gurdżijew
--------------------------------------------------------------------------------
Życie jest religią. Doświadczenia życiowe odzwierciedlają sposób, w jaki wchodzi się w interakcję z Bogiem. Ci, którzy są uśpieni, to ci, którzy prezentują małą wiarę w swych interakcjach z kreacją. Niektórzy myślą, że świat istnieje, by mogli go przezwyciężyć, zignorować lub wyłączyć. Dla tych jednostek światy przestaną istnieć. Staną się oni dokładnie tym, co sami wnoszą w życie. Staną się jedynie snem w 'przeszłości'. Ludzie, którzy zwracają dokładnie uwagę na rzeczywistość obiektywną , na prawo i lewo, staną się rzeczywistością 'Przyszłości'.
Kasjopeanie
|
|
|
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 9 |
| Nowy temat | Spis tematów | Nowszy wątek | Starszy wątek |