|
|
Temat ten jak sama nazwa dotyczy naszego naturalnego satelity.Ale czy naprawde jest tylko księżycem?
Wydawałoby się, że nie ma ciała niebieskiego mniej tajemniczego niż nasz satelita - Ksieżyc. Co noc widzimy jego tarcze połyskującą na niebie. Znamy z grubsza jego oddziaływanie na Ziemię i żyjące na niej stworzenia i rośliny. Jest jak do tej pory jedynym poza nasza planeta miejscem w kosmosie, gdzie czlowiek postawil swa stope. Niewielu z nas zdaje sobie sprawe, ze wielu naukowcow i badaczy patrzy na Ksiezyc podejrzliwie, odnotowujac skrupulatnie zwiazane z nim tajemnicze zjawiska. Niektore z nich maja swoja dokumentacje fotograficzna, inne wydaja sie fantazjami. Laczy je jedno - silna wiara, ze Ksiezyc skrywa przed nami niejeden sekret. Zanim jeszcze Armstrong polecial na Ksiezyc, na jego powierzchnie zrzucono wypalone czlony napedowe bezzalogowych statkow, ktore dokonywaly lotow zwiadowczych i zostawily na Ksiezycu sejsmometry (urzadzenia reagujace na drgania skorupy). Urzadzenia te za pomoca sygnalow radiowych przekazywaly do Houston wyniki pomiarow drgan skorupy Ksiezyca. Pomiary te kilka razy wywolaly zdziwienie naukowcow. Okazalo sie bowiem, ze uderzenie o powierzchnie naszego satelity dwunasto- tonowych czlonow napedowych rakiet wywolalo lokalne "trzesienie skorupy Ksiezyca", przy czym zdaniem wielu astrofizykow (m.in. Harolda Ureya z USA czy H. Wilkinsona z Wielkiej Brytanii) wygladalo to tak, jakby pod powierzchnia zbudowana ze skal znajdowala sie metalowa skorupa otaczajaca jadro. Analizujac szybkosc rozchodzenia sie drgan w tej niby metalowej skorupie, okreslono nawet, iz jej gorna warstwa lezy ok. 70 km pod powierzchnia globu i ma grubosc 60-70 km. Jeden z astrofizykow stwierdzil, ze wewnatrz Ksiezyca moze sie znajdowac niewyobrazalnie wielka, "prawie" pusta przestrzen o objetosci 73,5 miliona Pod koniec lat 70. wykonano analize komputerowa skladu chemicznego metalu, z ktorego mialaby byc wykonana skorupa otaczajaca wnetrze Ksiezyca. Mierzac szybkosc przenoszenia sie dzwieku wewnatrz tej warstwy, stwierdzono, iz glownie sklada sie ona z niklu, berylu, manganu, wolframu, wanadu, a przy tym zawiera stosunkowo malo zelaza. Taki stop bylby idealnym pancerzem odpornym na przebicie mechaniczne i na dodatek calkowicie antykorozyjnym! Juz tylko ta analiza wykazala, iz jest niemozliwe, by skorupa ta powstala jako twor naturalny. Amerykanski miesiecznik omawiajacy te sprawe w 1979 roku, podal tez, ze sejsmometry wykryly powtarzajacy sie co 30 minut i trwajacy 1minute ciagly sygnal o wysokiej czestotliwosci, ktory dobiega z wnetrza Ksiezyca, prawdopodobnie z glebokosci okolo 960 km. Czy znajduje sie tam jakies urzadzenie automatyczne, zasilane energia cieplna (lub inna), ktore raz zaprogramowane wysyla swoj sygnal przez wiecznosc? W tym samym artykule podano sensacyjne doniesienia, iz astronomowie zaobserwowali wydobywajaca sie co pewien czas z wnetrza Ksiezyca lawe, a takze nikle chmurki zestalajacego sie natychmiast jakiegos gazu. Wysnuto stad wniosek, iz na Ksiezycu nie ustala dzialalnosc sejsmiczna, co z kolei sugerowalaby, iz Ksiezyc jest czescia jakiejs rozerwanej na kawalki planety, moze nawet mitycznego Faetona, ktorego orbita miala sie jakoby znajdowac pomiedzy Marsem a Jowiszem, tam, gdzie obecnie rozposciera sie pas asteroidow - mniejszych i wiekszych okruchow skalnych. Jednakze niektorzy badacze, opierajac sie na tych obserwacjach, wysuwaja zupelnie odmienna hipoteze. Otoz przypuszczaja oni, ze owa wyplywajaca z wnetrza Ksiezyca ciekla substancja, zestalajaca sie w niskiej temperaturze panujacej na jego powierzchni, wcale nie musi byc lawa usuwana w naturalnym procesie sejsmicznym. Zakladaja bowiem, ze moze to byc efekt dzialajacego do tej pory zrodla energii, ktore kiedys zasilalo w energie hipotetyczny statek kosmiczny zwany "Luna". Ow statek, twor rownie hipotetycznej, wysoko rozwinietej cywilizacji kosmicznej, mogl zostac celowo unieszkodliwiony i pozbawiony zycia podczas prawdziwej wojny kosmicznej" majacej miejsce w zamierzchlej przeszlosci. Przeslanek potwierdzajacych taka mozliwosc dostarczyly obserwacje dokonane w czasie dywanowych bombardowan przeprowadzonych przez lotnictwo amerykanskie na terenie III Rzeszy podczas II wojny swiatowej. Zauwazono wowczas, iz najwieksze zniszczenia powstaja wtedy, gdy na upatrzone obiekty zrzuca sie serie jednakowo duzych bomb w ten sposob, ze w miejscu ich upadku tworzy sie rowny czworokat (wybuchy nastepuja w jego naroznikach) lub prosta linia utworzona przez 3, 4 lub 5 bomb spadajacych jedna za druga. Jest statystycznie niemozliwe, by meteoryty tej samej wielkosci i masy wybijaly na powierzchni Ksiezyca tak regularnie rozmieszczone kratery. A jest ich na Srebrnym Globie duzo. Wystarczy obejrzec jego powierzchnie przez lunete trzydziestokrotna. Takie wlasnie uszkodzenia powierzchni sugeruja z kolei, ze jest mozliwe, iz kiedys ktos zrzucal bomby na Ksiezyc - byc moze jeszcze wtedy, gdy nie byl on satelita Ziemi. W najstarszych zapiskach dotyczacych astronomii chinskiej, ktore sa datowane na przelom X i XI tysiaclecia przed nasza era (tak, sa takie teksty!), znajduja sie opisy nieba, w ktorych nie mozna znalezc ani jednej wzmianki o obecnosci Ksiezyca na niebosklonie. Czyzby go jeszcze wowczas nie bylo? Bardzo mozliwe. Okazuje sie bowiem, ze na zadnych starozytnych mapach nieba sprzed 9-11 tysiecy lat Ksiezyc nie jest zaznaczony. Laczac ten fakt z mitem o potopie (ktory to mit jest obecny we wszystkich kulturach swiata, co oznacza, iz rzeczywiscie ok. 11 tysiecy lat temu Ziemie zalaly morskie fale, wulkany wybuchaly, ziemia sie trzesla i w ogole byl tzw. koniec swiata), mozna wysnuc przypuszczenie, ze przyczyna katastrofy bylo wlasnie pojawienie sie na ziemskiej orbicie Ksiezyca. Coraz wiecej wspolczesnych astrofizykow, na podstawie przeprowadzonych roznych badan i pomiarow, sklania sie ku tej hipotezie. Ksiezyc przybyl wiec do nas z przestrzeni kosmicznej. Lecz czy jest zwyklym malym satelita czy tez czyms zupelnie innym? Juz w latach siedemdziesiatych naszego wieku niektorzy znani astrofizycy, m.in. slynny prof. Teodor Szklowski z Akademii Nauk ZSRR, wyznawali poglad, ze Ksiezyc moze sie okazac martwym, pozbawionym w swym wnetrzu zycia statkiem kosmicznym obcej cywilizacji, wzglednie prastara, nieczynna sonda kosmiczna. Ksiezyc, jak wiemy, jest ustawiony ku Ziemi zawsze ta sama strona. To unikatowe zjawisko. Niektorzy badacze podejrzewaja, ze jest tak dlatego, poniewaz ktos chce ukryc to, co znajduje sie po jego drugiej stronie. Ukrainska gazeta "Weczernij Charkow" w numerze z 12 lipca 1994 roku opublikowala zadziwiajacy artykul pt. "Co lata nad Ksiezycem?" "Ponad 150 nieznanych obiektow latajacych zaobserwowano dotychczas nad Ksiezycem" - twierdzi autor tekstu. Z wypowiedzi rosyjskiego radioastronoma, czlonka Ukrainskiej Akademii Nauk, Aleksieja Archipowa, dowiadujemy sie, ze tajemnicze obiekty obserwowano nad Ksiezycem jeszcze przed 1947 r. Najstarsze obserwacje dokonane zostaly za pomoca lunety w... 1715 roku, gdy astronom E. Halley z Londynu (odkrywca komety nazwanej jego nazwiskiem) ujrzal swiatlo migocace w obrebie cienia rzucanego przez ksiezycowe skaly. Rowniez pomiedzy rokiem 1941 a 1946 widziano olbrzymie, silne blyski wydobywajace sie spoza tarczy Ksiezyca, z obszaru lezacego po jego drugiej stronie. Jeszcze podczas drugiej wojny swiatowej, bo w roku 1940, obserwowano przemieszczajace sie na tle Morza Spokoju i innych okolic "naszej" strony Ksiezyca szeregi swiatel, poruszajace sie z predkoscia od 2 do 7 km na sekunde! Gdyby te doniesienia pochodzily od nieznanego autora, to mozna byloby je zlekcewazyc i uznac za wytwor fantazji, ale trudno nie wierzyc w wyniki obserwacji najwiekszych astronomow swiata! Wyzej wspomniany A. Archipow, tym razem juz na lamach szanowanego brytyjskiego kwartalnika poswieconego badaniom UFO - "Flying Saucer Review" (nr 2/1995) napisal, ze jest wielce prawdopodobne, iz wlasnie Ksiezyc moze byc stacja Obcych obserwujacych zycie na Ziemi. Umieszczenie na naszym satelicie jakiejkolwiek aparatury obserwacyjnej gwarantuje jej dluga i bezawaryjna prace - tym lepsza, ze nie narazona na ujemne wplywy atmosferyczne, takie jak deszcze, wiatry, sniegi czy zwykle, a niszczace utlenianie, ktorego to zjawiska na co dzien nie zauwazamy. W prastarych staroindyjskich eposach "Ramajana" i "Mahabharata" mozna znalezc fragmenty opisujace tkwiaca w przestrzeni kosmicznej stacje - latajace miasto boga Brahmy. Jak wynika z przeliczenia uzywanych wowczas - czyli okolo siedem tysiecy lat temu - jednostek miar, stacja ta tkwila pomiedzy orbita Ksiezyca a Ziemia, okresowo przesuwajac sie za naszego satelite. Bylaby wiec "sztucznym satelita naszego Ksiezyca". Nie jest mozliwe, by jakikolwiek okruch skalny mogl zostac przechwycony przez pole grawitacyjne Ksiezyca i krazyc wokol niego - sila przyciagania Ziemi z latwoscia by go oderwala. Wiec jesli cokolwiek krazylo wokol Ksiezyca, musialo byc wytworem inteligencji celowo tam umieszczonym. Wszelkie proby zaobserwowania tej hipotetycznej "stacji" sprzed wiekow spelzly na niczym, chociaz...? 9 lutego 1982 r., podczas stanu wojennego, gdy nikomu nie przyszlo nawet na mysl, zeby obserwowac pelne zacmienie Ksiezyca widziane w Warszawie, tzw. "Grupa Badań UFO" zauwazyla przez dwudziestokrotna lunete obcy obiekt znajdujacy sie w kierunku "odslonecznym" Ksiezyca, tj. po stronie przeciwnej niz sierp naszego satelity zakrywanego cieniem Ziemi. Wowczas, niestety, nie mielismy mozliwosci sfotografowania tego obcego obiektu. Trzeba bylo czekac na powtorke zacmienia az do 16 wrzesnia 1997 roku. Tym razem nie przegapilismy okazji. O godzinie 19.34 przez 4 sekundy naswietlano niskoczula blone fotograficzna (jest ona zdolna wychwycic i zarejestrowac iewidzialna dla oka podczerwien), fotografujac to samo miejsce ze statywu przez teleobiektyw o ogniskowej 300 mm. Tym razem bez pudla! Nie moglismy jednak wiedziec, jak daleko ten obiekt bedzie sie znajdowal od zaciemnionej tarczy Ksiezyca i uchwycilismy go juz prawie na krawedzi klatki - ale jest, w pieknej malinowej aureoli. Otrzymane w ten sposob zdjecie jest z cala pewnoscia pierwsza na swiecie fotografia obiektu, ktory znajduje sie w kosmosie w tym samym miejscu co najmniej od 15 lat (biorac pod uwage poprzednie zacmienie) i chocby z tego wzgledu nie mozna go zaliczyc do kategorii "zwykłych UFO", ktore by juz dawno stamtad odlecialo. Warto czasami popatrzec na Ksiezyc, chocby przez lornetke. Wielu naukowcow badajacych Ksiezyc nawet nie chce slyszec o Kosmitach, bazach Obcych i o sztucznym pochodzeniu naszego satelity. Probuja znalezc naturalne przyczyny zagadkowych zjawisk zachodzacych na Srebrnym Globie. Jednym z nich sa znajdujace sie pod powierzchniami ksiezycowych "morz" maskony (z angielskiego mas concentration) - wielkie skalne bryly, prawdopodobnie asteroidy, ktore niegdys spadly w goraca lawe i zastygly w niej. Owe maskony, dzieki swojej wielkiej masie, zwiekszaja sile ksiezycowego ciazenia. Pytanie - dlaczego wszystkie 11 maskonow znajduje sie po "naszej" stronie Ksiezyca, a takze skad sie wzial jeden maskon ujemny - to znaczy taki, który zamiast zwiekszac sile ciazenia, oslabia ja! Jest tez zagadka, dlaczego wiekszosc wielkich ksiezycowych kraterow (20) znajduje sie po "naszej" stronie Srebrnego Globu, a tylko 3 z nich po stronie ciemnej. Nie mowiac juz o tym, ze geolodzy w zaden sposob nie potrafia wyjasnic, dlaczego kratery, rozniace sie tak bardzo rozlegloscia - od kilkunastu centymetrow do kilkuset kilometrow srednicy - maja podobna glebokosc. Astronomowie zastanawiaja sie, dlaczego tak wielki satelita naszej planety zachowuje sie jak mala planetoida przechwycona przez olbrzyma. Czasem uklad Ziemia-Ksiezyc bywa nazywany ukladem podwojnym, a to ze wzgledu na zaskakujaca wielkosc naszego satelity. Jednak w przeciwienstwie do zwyklych ukladow podwojnych, oba ciala niebieskie nie obiegaja wspolnego srodka. Ksiezyc obiega Ziemie. Takich pytan bez odpowiedzi jest o wiele wiecej. Ksiezycowe zjawiska ujawniaja luki w naszej wiedzy i naprawde daja sie wyjasnic jedynie dzieki fantastycznym hipotezom. Kto wie, moze nie sa one tak bardzo fantastyczne? Moze tak naprawde znamy juz odpowiedz na wiekszosc tych i podobnych im pytan, tylko w nie nie wierzymy?
[%sig%]
|