Jestem niezalogowany   zaloguj mnie   /   rekrutacja


Forum - Świat Tajemnic


Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek
Powrót duszy?
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 14

Posłuchajcie, ja też miałam taką sytuację. Miesiąc temu umarł mój kolega z klasy. Umarł na serce.Siedział ze mną w ławce.Nagle zemdlał w klasie. Rzuciłam się na pomoc, tak jak inni, ale ja miałam ten przywilej, że znam się na medycynie jako-tako. Zbadałam mu puls i oddech. Nie miał ani jednego, ani drugiego. To było straszne- ręce mi się trzęsły jak podczas epilepsji, ale zrobiłam mu sztuczne oddychanie i masaż serca. Tylko, że nie zareagował i umarł, zanim przyjechała karetka. Byłam w okropnym stanie psychicznym. Ale spotkałam się z psychologiem itd, i było już dobrze. Tydzień temu uczyłam się(jestem bardzo ambitna i często uczę się do północy). Siedziałam nad chemią:( Nagle usłyszałam że ktoś wchodzi do mnie do pokoju. Odwróciłam się i nikogo nie zobaczyłam. Powiedziałam: "Bartek(mój brat) spadaj stąd!" Ale zamiast usłyszeć od niego odp. poczułam się tak jak podczas reanimowania kolegi. Cała się trząsłam. Nagle z parapetu spadły kwiatki (2). I wszystko ustało. Mama przybiegła i zastał mnie płaczącą. Powiedziałam jej co się stało i powiedziałam, że nie wrócę do tego pokoju. Teraz mieszkam tymczasowo z babcią, ale cały czas się boję, bo czuję, że ktoś na mnie patrzy!!! Co robić?!!!!!!!!

Twój kolega chciał się z toba skontaktować , podejrzewam ,iz on także nie zdaje sobie sprawy z tego ,że juz go fizycznie nie ma. On chce Ci tylko coś przekazac. Spróbuj z nim "porozmawiac" gdy bedziesz w stanie wyciszenia (medytacja).

Ludzie ktorzy umierają nagle tak jak mowisz;) nie zdają sobie sprawyz eumarli i wciaz funkcjonują po ziemi mysląc ze zyją.. moze ten kolega bardzo sie do Ciebie przywiązał.. może.. siac kiedys sama w pokoju i zacznij do siebie mowic ..ale w taki sposob jakbys mowila do kogoś.. opowiedz mu o wszystkim..mow ze robilas co w Twojej mocy aby przezyl..i strasznie jest ci przykro..Albo poprostu pomodl się za jego dusze... Może pomoże... musisz mu uswiadomic ze nie zyje...

Modliłam się i medytowałam. Jak narazie w moim wnętrzu jest trochę lepiej. Przeprowadziłam się znów do siebie do pokoju. Zobaczymy czy odpowie mi, kiedy będę do niego mówiła. Czuję, że to może pomóc. Dzięki za rady.

No co mądralińska? Nikt tu nie zagląda?

Trzymam kciuki =P

Cześć. Po prostu w psychice ( Twojej ) zostało to wydażenie że tak powiem zapisane. Teraz gdy choć trochę o tym pomyślisz wydaje ci się że to "znowu" dzieje się na prawdę. A co do kwiata, który spadł to można to tłumaczyć tym że podczas silnego stresu człowiek emituje duże pole elektromagnetyczne, które mogło zrzucić kwiat na zimię. ps. napisałem to w dużym uproszczeniu ale teraz wiesz jak jest. Cześć.

porozmawiaj z nim,to pomaga

w mojej rodzinie wydarzyło się wiele rzeczy, które świadczą o tym, że osoby, które zmarły często porwacają do nas, do żywych. Oto kilka przykładów : 1. Mojej cioci umarł synek, miał 3 latka i chorował na białaczkę. To było jakieś 20 lat temu, więc dość dawno. Na początku nic sie nie działo, ale ostatnimi czasy, od jakichś 5 lat na święta jedna bombka, czy bańka jak kto woli podczas Wigilii sie rusza jak wahadło. Potem przeprowadzili sie do domu jednorodzinnego, kupili psa. Pewnego dnia "coś" zatłukło sie na tarasie. Wszyscy byli w salonie. Wiecie jak każdy pies w takiej sytuacji sie zachowuje, jeży mu sie sierść i szczeka bądź warczy( tak jak w chwili zagrożenia, bo przecież mógł być to jakiś złodziej czy coś), a pies podleciał do drzwi i ...zaczął merdać ogonem. Wujek wyszedł na taras i nikogo nie było, choć pies cały czas obwąchiwał jedno miejsce i ciągle merdał ogonem. 2. DO mojej babci przychodziła zawsze na obiady starsza już ciotka. Po jej śmierci, gdy wszyscy zebrali sie u babci na stypie słychać było jak ktoś tłucze sie w kuchni talerzami i pokrywką od garnka. 3. W przeddzień śmierci wuja mojej mamy w kuchni u babci otworzyły sie drzwi do przedpokoju i zamknęły. Siedziałam koło nich i gdy sie otworzyły poczułam dziwny chłód. Nie mógł być to przeciąg, bo nie było do tego warunków. 4. Pewnego wieczoru u mnie w kuchni spadł talerz, który wisiał na ścianie ładnych kilka lat. Rozsypał sie dosłownie po całym mieszkaniu, co wydało mi sie dziwne. Na drugi dzień dostaliśmy telefon, że wczoraj zmarła moja prabacia. Pewnie pomyślicie, że to zwykłe zbiegi okoliczności. Ja wierze, że zmarli nas odwiedzają i czuwają na ile mogą nad swoimi bliskimi. Dziś mamy święto wszystkich zmarłych...uczcijmy ich pamięć krótką modlitwą, kto nie jest wierzący wystarczy minuta ciszy.

w mojej rodzinie wydarzyło się wiele rzeczy, które świadczą o tym, że osoby, które zmarły często porwacają do nas, do żywych. Oto kilka przykładów : 1. Mojej cioci umarł synek, miał 3 latka i chorował na białaczkę. To było jakieś 20 lat temu, więc dość dawno. Na początku nic sie nie działo, ale ostatnimi czasy, od jakichś 5 lat na święta jedna bombka, czy bańka jak kto woli podczas Wigilii sie rusza jak wahadło. Potem przeprowadzili sie do domu jednorodzinnego, kupili psa. Pewnego dnia "coś" zatłukło sie na tarasie. Wszyscy byli w salonie. Wiecie jak każdy pies w takiej sytuacji sie zachowuje, jeży mu sie sierść i szczeka bądź warczy( tak jak w chwili zagrożenia, bo przecież mógł być to jakiś złodziej czy coś), a pies podleciał do drzwi i ...zaczął merdać ogonem. Wujek wyszedł na taras i nikogo nie było, choć pies cały czas obwąchiwał jedno miejsce i ciągle merdał ogonem. 2. DO mojej babci przychodziła zawsze na obiady starsza już ciotka. Po jej śmierci, gdy wszyscy zebrali sie u babci na stypie słychać było jak ktoś tłucze sie w kuchni talerzami i pokrywką od garnka. 3. W przeddzień śmierci wuja mojej mamy w kuchni u babci otworzyły sie drzwi do przedpokoju i zamknęły. Siedziałam koło nich i gdy sie otworzyły poczułam dziwny chłód. Nie mógł być to przeciąg, bo nie było do tego warunków. 4. Pewnego wieczoru u mnie w kuchni spadł talerz, który wisiał na ścianie ładnych kilka lat. Rozsypał sie dosłownie po całym mieszkaniu, co wydało mi sie dziwne. Na drugi dzień dostaliśmy telefon, że wczoraj zmarła moja prabacia. Pewnie pomyślicie, że to zwykłe zbiegi okoliczności. Ja wierze, że zmarli nas odwiedzają i czuwają na ile mogą nad swoimi bliskimi. Dziś mamy święto wszystkich zmarłych...uczcijmy ich pamięć krótką modlitwą, kto nie jest wierzący wystarczy minuta ciszy.

hmmm...ciekawe historie, nie ma co...interesujące, tylko czy prawdziwe?

nie wiem, czy ciekawe, jeśli samemu jest sie świadkiem takich wydarzeń, a mnie sie to zdarzyło. Na szczęście nie są to straszne jakieś historie, że cie duch straszy czy nawiedza, ale sama taka sytuacja sprawia, że człowiek ma gęsią skórke. Ja nie wymagam, żeby ktoś w to wierzył, ja wierze i mam do tego respekt. Pozdrawiam!

Ale ja nie mówie że ci nie wierzę! Wręcz przeciwnie...możecie tu pisać historie które przeżyliście a jak ktoś skłamie to oszuka samego siebie ia to jest, moim zdaniem, beznadziejne!

Przyznaję rację, ale Jean G. mówi prawdę, bo kilka razy to pisała na innych forach.
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 14
Nowy temat | Spis tematów Nowszy wątek | Starszy wątek

Proszę zalogować się aby zabrać głos na forum.
Jeśli nie masz konta, możesz w prosty sposób zarejestrować się.