| Nowy temat | Spis tematów | Nowszy wątek | Starszy wątek |
| Duch | |
|
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 12 |
|
Sluchajcie, wczoraj umarl taki gosciu co pracowal u mojego dziadka.nie mialam z nim kontaktu ani nic, rodzice tylko czasem dawali mu kase bo jeste biedny.w nocy po smierci jego slyszalam jakies stuki, otwarte okno zamknelo sie , drzwi sie otworzyly a gdy otworzylam oczy krzeslo bylo odsuniete od biurka na jakies 2 metry!!!wieczorem sie uczylam, i zasunelam krzeslo!strasznie sie balam i poszlam do rodzicow mama potem ze mna spala ale i tak nie moglam zasnac i bylam strasznie podenerwowana i niespokojna.moj kot przez cala noc miauczal pod drzwiami jak nigdy dotad.strasznie sie boje!!!co mam zrobic pomozcie!!!
|
|
|
Nie lękaj się - tak uczyń w pierwszej kolejności. Strach jest złym sprzymierzeńcem... Być może dostałaś "coś", czego inni oczekują... dowód na istnienie duszy! Rozumując jak ona... drzwi są znakiem lub zapowiedzią otwarcia się Twojego wnętrza, przejście stopień wyżej Twojej świadomości. Okno to znak lub zapowiedz/rada, abyś nie wierzyła tylko w to co widzisz... w tym właśnie cały sens: uwierzyć, a nie zobaczyć. Krzesło ukazuje wyczekiwanie, nasłuchiwanie... cierpliwości.
|
|
|
Zgłoś sie/zadzwoń do TVN-u....."strefa 11" zrobi z tobą program.Bedziesz SŁAWNA!!!
A i przy okazji Tobie pomogą!!! Pozdr.
|
|
|
Dzieki wszystkim za wszystko:))Juz sie w sumie nie boje chociaz dalej odczuwam swego rodzaju niepokoj.no nie wiem jak to nazwac.Ale niewzaze.Dzieki raz jeszcze!!
|
|
|
a czy na pewno tym razem uczyłaś się bez "wspomagaczy"??? ;))
...biedne dziecko
|
|
|
Ten "duch" to zabłąkana dusza człowieka który umarł i nie zdaje sobie z tego sprawy. Nie potrafi przejść do światła ,bo myśli ,że wciąż zyje. ta sytuacja może byc przejścowa ,ale jeśli będzie trwała niepokojąco długo - pomóż tej zabłąkanej duszy. Poradz się egzorcysty
|
|
|
wiesz moze pomódl sie za tego goscia to czesto pomaga sama miaBam kiedys taka sytuacj
|
|
|
Posłuchajcie, ja też miałam taką sytuację. Miesiąc temu umarł mój kolega z klasy. Umarł na serce.Siedział ze mną w ławce.Nagle zemdlał w klasie. Rzuciłam się na pomoc, tak jak inni, ale ja miałam ten przywilej, że znam się na medycynie jako-tako. Zbadałam mu puls i oddech. Nie miał ani jednego, ani drugiego. To było straszne- ręce mi się trzęsły jak podczas epilepsji, ale zrobiłam mu sztuczne oddychanie i masaż serca. Tylko, że nie zareagował i umarł, zanim przyjechała karetka. Byłam w okropnym stanie psychicznym. Ale spotkałam się z psychologiem itd, i było już dobrze. Tydzień temu uczyłam się(jestem bardzo ambitna i często uczę się do północy). Siedziałam nad chemią:( Nagle usłyszałam że ktoś wchodzi do mnie do pokoju. Odwróciłam się i nikogo nie zobaczyłam. Powiedziałam: "Bartek(mój brat) spadaj stąd!" Ale zamiast usłyszeć od niego odp. poczułam się tak jak podczas reanimowania kolegi. Cała się trząsłam. Nagle z parapetu spadły kwiatki (2). I wszystko ustało. Mama przybiegła i zastał mnie płaczącą. Powiedziałam jej co się stało i powiedziałam, że nie wrócę do tego pokoju. Teraz mieszkam tymczasowo z babcią, ale cały czas się boję, bo czuję, że ktoś na mnie patrzy!!! Co robić?!!!!!!!!
|
|
|
Dobra, nie znam się na forach. I napisałam moją historię tutaj. No cóż nie jestem blondynką, ale dałam ciała, Głupio. Ten sam temat podjełam w dyskusji na temat "Powrót duszy?"
|
|
|
Ilość wypowiedzi w tej dyskusji: 12 |
| Nowy temat | Spis tematów | Nowszy wątek | Starszy wątek |