|
|
Dick Cheney, numer dwa w rządzie Stanów Zjednoczonych, stwierdził jednoznacznie, że jakiekolwiek rozmowy z porywaczami, którzy uprowadzili 49 letniego amerykańskiego inżyniera Paula Marshalla Jonhsona nie wchodzą w grę. Porywacze zabiją inżyniera jeżeli nie zostaną podjęte wysiłki w celu uwolnienia kilku bojowników islamskich przetrzymywanych w Arabii Saudyjskiej. Hipotetycznie decyzja Cheneya może przyczynić się do śmierci niewinnego człowieka. I przyczyniła się!
Dick Cheney, do 2001 roku był prezesem firmy Halliburton, światowym liderem w zakresie inżynierii i wyposażenia przemysłu naftowego, która wątpliwych okolicznościach odkupiła także firmę Dressler Industries zajmującą się produkcją sprzętu wiertniczego także w przemyśle naftowym, w której to ojciec obecnego prezydenta Busha zaczynał swoją karierę na wysokim stanowisku pod czujnym okiem Neila Mallona. Przyjaciela rodziny i dziadka Prescota, z którym to studiował na uniwersytecie Yale, a w 1917 roku obaj wstąpili do stowarzyszenia Czaszki & Piszczeli. Elitarnego ”klubu” założonego przez generał Williama H. Russela w 1832 w Yale. Do Skull&Bones należą także 41 i 43 prezydent Stanów Zjednoczonych. Ojciec i syn.
Dick Cheney jest również wielkim zwolennikiem wojny w Iraku, jako jeden z jastrzębi promował idee ataku prewencyjnego (preemptive action). Oprócz Wolfowitza, zastępcy sekretarza obrony, byłego dziekana prestiżowej School of Advanced International Studies w Princeton oraz wychowanka Yale i Richarda Perl`a (nie zajmuje on żadnego oficjalnego stanowiska w rządzie, a jednak dysponuje biurem w skrzydle Pentagonu blisko Rumsfelda).
I to właśnie Donald Rumsfeld, sekretarz obrony i były zwierzchnik Cheneya, jak określił Rumsfelda Henry Kissinger (jeden założycieli Komicji Trójstronnej ) - „ zawsze chętnego do wojenki ”, Rumsfeld w dużej mierze jest odpowiedzialny za linię polityki zagranicznej jaką prowadzi USA wobec Iraku i „osi zła”. Cała czwórka jastrzębi ma wielki wpływ na prezydenta Busha, który wydaje się marionetką pośród ideologów nowego światowego ładu.
Kiedy w latach 80/90-tych rząd Stanów Zjednoczonych sprzyjał interesom Iraku wysyłając sprzęt wojskowy i chemikalia do produkcji broni chemiczno-biologicznej, która posłużyła do zdławienia powstania kurdyjskiego oraz załatwiając Husajnowi lukratywne kredyty w Export-Import Banku na przeszło 500 milionów dolarów do których przyczynił się George Bush senior, telefonując w 1984 roku do prezesa banku, swego przyjaciela Williama H. Drapera III, kolegi z Yale, a 1987 do nowego prezesa tegoż banku Johna Bohna. Wtedy to już krystalizowały się poglądy, panów: Cheney, Rumsfelda, Perl`a i Wolfowitza na tzw. Pax Americana.
Po zamachach z 11 września gabinet Busha przystąpił do „wojny z terroryzmem” a personifikacją tejże wojny, był nie kto inny jak osławiony Osama bin Laden. Człowiek wspierany w latach 80-tych przez CIA i mocno powiązany przez interesy własnej rodziny z interesami rodziny Bushów. Otóż rodzina Bin Ladenów powiązana interesami z Carlyle`m (prywatna firma inwestycyjna w USA) jest de facto złączona więzami z czołowymi przedstawicielami partii republikańskiej: Jemsem Bakerem adwokatem i sekretarzem stanu w administracji Busha seniora w 1988 roku oraz z samym prezydentem i jego rodziną.
Wojna w Iraku jest zaplanowanym działaniem rozłożonym na długie lata, by Stany Zjednoczone przejęły kontrolę na złożami pól roponośnych na Bliskim Wschodzie, tym samym zapewnić sobie dominację surowcową. Osłabić kartel OPEC oraz mieć decydujący wpływ na ceny tego surowca na rynkach światowych. Dodatkowo zagwarantować wielomilionowe inwestycje na odbudowę zniszczonego Iraku rodzimym firmom, a koncernom zbrojeniowym umożliwić zbyt ich towaru. Jak powiedział jeden z czołowych polityków Białego Domu „ po co komu armia kiedy nie można jej użyć”. Oto dosadna polityka Stanów Zjednoczonych, nic dodać nic ująć, a wszystko w interesie Izraela dla którego USA odgrywa rolę bogatego ochroniarza.
Jak wiadomo Irak dla Izraela był największym zagrożeniem, po drugie iracki dyktator finansował organizacje walczące o niepodległość Palestyny w tym Hizbullah i Hamas. Wypłacał rodzinom samobójców odszkodowania za walkę na terenach okupowanych i nawoływał do zawarcia sojuszu wszystkich państw arabskich przeciw Izraelowi w tym użycie tzw. roponośnej broni – trzymania w ryzach dostaw do świata zachodniego. Z drugiej strony, wojna w Iraku jest swoistym parawanem dla działań wojsk izraelskich w Palestynie. To czego nie pokazują media, nie istnieje.
|