|
|
Kod Busha
Ameryka według Mariusza Max Kolonko | Poznajcie najtajniejszy sekret USA
Raz do roku o tej porze prezydent Stanów Zjednoczonych wkłada do swojego portfela tzw. suchar.
To plastikowa karta z paskiem magnetycznym podobna do kredytowej. Identyfikuje prezydenta, kiedy ten uruchamia kody nuklearne Ameryki. Ów "suchar" ma swoją historię...
Np. prezydent Carter zostawił kody nuklearne w spodniach oddanych do pralni chemicznej prowadzonej przez Chińczyka. Odtąd Reagan zamiast w spodniach nosił "suchara" w portfelu. Nie wiadomo, gdzie trzymał Clinton swojego "suchara", ale Bill w trakcie afery z Moniką Lewinsky kody nuklearne Ameryki zwyczajnie zgubił. Nigdy ich nie odnaleziono...
Atomowa piłka w kształcie walizki
W razie bezpośredniego zagrożenia bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych ów "suchar" wędruje do piłki. Piłka to aluminiowa walizka rozmiarów dużego laptopa obleczona skórą. Walizkę wytwarza firma w Utah o nazwie Zero Halliburton.
Zawartość piłki należy do najlepiej strzeżonych sekretów Ameryki, ale mówi się, że jest tam urządzenie, które satelitarnie przekazuje zielone światło rakietom Minuteman - zacumowanym w podziemnych silosach Wyoming - do odpalenia.
Walizka zawierać ma też instrukcję obsługi w rodzaju: A. - jak odpalić głowicę taktyczną o limitowanym zasięgu, po wariant Z. - jak rozpętać wojnę światową. Tak twierdzi podpułkownik Buzz Paterson, który przez dwa lata chodził z tą piłką za Clintonem. Instrukcje te prezydent Carter uznał za zbyt skomplikowane i zamienił je na wersję niemal rysunkową w stylu: Co ma Ala? A. - Kota?, B. - Psa? Niepotrzebne skreślić.
Bezpieczeństwo kraju wymaga bowiem, aby prezydent był w stanie wyjąć "suchara" i kopnąć piłkę w jakimkolwiek miejscu i bez jakiejkolwiek pomyłki.
40 minut bezbronnej Ameryki
Dlatego noszący piłkę wojskowy trzyma się zawsze kilka kroków za prezydentem. Reguła mówi, że piłka musi być w tej samej windzie co prezydent i w tym samym samolocie co prezydent. Z tym też bywa różnie. Pierwszy raz piłka pojawiła się w otoczeniu Kennedy'ego w czasie kryzysu kubańskiego. W czasie wizyty prezydenta Forda we Francji kawalkada wioząca prezydenta odjechała z lotniska w takim pośpiechu, że piłkę podano prezydentowi przez otwarte okno pędzącej po ulicach Paryża limuzyny...
W czasie okolicznościowego szczytu NATO w Waszyngtonie w 1999 roku wracałem pieszo po zablokowanych przez służby bezpieczeństwa ulicach, nie wiedząc, że nieopodal adiutant Clintona zasuwa z piłką po ulicy. Clintonowi się spieszyło i postanowił się upłynnić, nie czekając na swoją świtę.
- Po prostu odjechał - powiedział potem o incydencie sekretarz prasowy Białego Domu, Joe Lockhart. Owego kwietniowego popołudnia przez 40 minut (bo tyle zajęła adiutantowi droga do Białego Domu) Ameryka była bezbronna...
Położę rękę na przyciskach
Myślę o tym wszystkim, kiedy mój jeep połyka kolejne mile autostrady dzielące mnie od Bazy Wojskowej F.E. Warren w Wyoming. Mam tam położyć ręce na atomowych przyciskach Ameryki. Kiedy kontury krajobrazu rysuje wiosenny świt, dostrzegam trawy prerii ciągnące się tutaj aż po horyzont. Wiem, że tam, gdzie rodzi się słońce, jest 250 atomowych silosów trzymających na uwięzi rakiety nuklearne Minuteman. To dla nich jest "suchar" i piłka, i prezydent, i doradcy, i cały ten nuklearny futbol.
Gest pokoju w tylnych ławkach
Przypomina mi się kościół św. Jana w Waszyngtonie i nabożeństwo, na które często przychodzi prezydent. Staję w tylnych ławkach, obok młodego oficera o wysokim stopniu w mundurze wyjętym jak spod igły. Oficer uśmiecha się, widząc moje okrągłe ze zdziwienia oczy, kiedy rozpoznaję czarną walizkę u jego stóp. "Pokój niech będzie z tobą" - mówi, wyciągając rękę w chrześcijańskim geście pokoju. Ściskam ją mocno. - I oby pozostał z tobą...
autor: Mariusz Max Kolonko drukuj
|