|
|
(Z dedykacją dla Egzy i Wendola).
Pewnego dnia w rajskim ogrodzie, Ewa zwraca się do Boga.
- Mam problem.
- O co chodzi Ewo?
- Ja wiem, że dzięki Tobie istnieję i mam ten przepiękny ogród, wszystkie zwierzęta, tego zabawnego węża, ale ja po
prostu nie jestem szczęśliwa.
- Dlaczego Ewo?
- Jestem samotna i po prostu rzygać mi się chce jabłkami.
- Aha Ewo, w takim wypadku stworze ci mężczyznę.
- Co to jest "mężczyzna"?
- Mężczyzna będzie wadliwym stworzeniem, mającym wiele złych cech. Będzie kłamać, oszukiwać i będzie próżny, tak czy
inaczej będziesz miała z nim ciężkie życie. Będzie większy, szybszy i będzie lubił polować i zabijać. Będzie
wyglądał głupio, kiedy się pobudzi, ale odtąd nie będziesz narzekać. Stworzę go w taki sposób, aby dostarczał ci
fizycznej satysfakcji. Będzie nierozsądny i będzie zabawiał się walką lub kopaniem piłki. Nie będzie zbyt sprytny,
więc również będzie potrzebował twojej rady, aby postępować rozsądnie.
- Brzmi wspaniale - powiedziała Ewa z ironicznym uśmiechem - ale w czym tkwi pułapka?
- Hm... Możesz go mieć pod pewnym warunkiem.
- Jakim?
- Będzie on dumny, arogancki, egocentryczny, więc musisz wmówić mu, że został stworzony pierwszy. Pamiętaj, to nasz
malutki sekret... Wiesz, tak między nami kobietami...
-------------------------------------------------------------
(Z dedykacją dla ś.p.Ahmed'a)
George W. Bush i Tony Blair maja lunch w Białym Domu.
Jeden z ważnych gośći podchodzi do nich i pyta o czym rozmawiają.
- Robimy plan Trzeciej Wojny światowej.
- O, to ciekawe, a jakie są plany? - pyta gość.
- Zamierzamy zabić 14 milionów Muzułmanów i jednego dentystę.
Gość wygląda na zdezorientowanego:
- Jednego dentystę? Czemu chcecie zabić dentystę?
Blair klepie Busha po plecach mowiać:
- A nie mowiłem? Nikt nie bedzie pytal o Muzułmanów.
-------------------------------------------------------------
Muzułmanin Ahmed zmarł i trafił do nieba. Na miejscu wita go święty Piotr:
- Witaj mój synu, proszę do środka.
Na to Ahmed:
- O nie! Nie mogę wejść do środka, najpierw muszę spotkać Allacha.
- Aaa, Allach. Jest piętro wyżej.
Ahmed uśmiecha się:
- Oczywiście, że jest wyżej!
Po chwili Ahmed wchodzi po schodach do góry. Tam wita go Jezus:
- Witaj mój synu, proszę do środka.
- O, nie! Nie mogę wejść do środka, najpierw muszę spotkać Allacha.
Jezus odpowiada:
- A, rozumiem. Allach jest na najwyższym piętrze.
Muzułmanin uśmiecha się i idzie na samą górę. Tam wita go sam Bóg:
- Witaj mój synu, proszę do środka.
- O, nie! Nie mogę wejść do środka, najpierw muszę spotkać Allacha.
Bóg na to:
- Oczywiście, jest tutaj, ale w tej chwili jest bardzo zajęty. Może spoczniesz tu i czegoś się napijesz?
- Świetnie.
- Herbaty?
- Tak, bardzo chętnie.
Na to Bóg:
- To ja napiję się z tobą.
...Po czym klaszcze w dłonie i woła:
- Allach, przynieś dwie herbaty!
-------------------------------------------------------------
(z dedykacją dla Brata).
Benedykt XVI celebruje mszę w Oświęcimiu. Po mszy spogląda tęsknym wzrokiem w kierunku miasta i mówi:
"Pamiętam, jak po pracy chodziliśmy tam na kremówki...."
-------------------------------------------------------------
-pewien facet otwierał sklep z gwoździami i poprosił kolege by mu jakas reklame ładna namalował
-kolega oczywiscie powiedział ze nie ma sprawy zapytał co by chciał tam miec
-własciciel sklepu odpowiada--
-- sam cos wymyśl ale byle nic glupiego bo ludzie tedy do i z koscioła chodza wiec zeby ich jakos zachęcić
--ok -- odpowiedział uzdolniony kolega
-- na drugi dzien własciciel sklepu idzie zobaczyc cóz to kolega za cudo stworzył??
--patrzy a tam namalowany sam krzyz .....tak patrzy nizej a pod krzyzem leży jezus..mysli sobie co to ma byc.......i
tak sie przyglada a nad krzyzem napis ''NA NASZYCH GWOŹDZIACH WISAŁBY DO DZIŚ'
-------------------------------------------------------------
Pedofil trafia do piekła jednak po pewnym czasie ucieka z niego pukając do bram nieba.
Otwiera Bóg.
- Co Cię do Mnie sprowadza Mój synu?
- Spieprzaj dziadu! Ja do dzieciątka Jezu!
-------------------------------------------------------------
(użyjcie wyobraźni, ja prawie z krzesła spadłem)
Leży sobie Kazimierz Marcinkiewicz na plaży i opala się.
Nagle słyszy:
- Kaziu.Kaziu.Kaziu.
Rozgląda się - pusto. A tu znowu:
- Kaziu, Kaaaaziu.
Patrzy uważnie, okazuje się, że to słoneczko.
- Czego chcesz słoneczko?
- Kaziu, chuj ci z reform wyszedł...
-------------------------------------------------------------
Facet przychodzi do lekarza zwracając uwagę na dziwny wygląd członka.
- panie doktorze on jest taki cały pomarańczowy i pomarszczony.
- a co pan robił ostatnio?
- nic szczególnego, cały weekend oglądałem pornosy i jadłem chipsy.
-------------------------------------------------------------
siedzą koledzy przy stole i piją czystą. Powoli szykuja sie do rozejscia i pada haslo:
-no to rozchodnego !
na to jeden z z obecnych:
- ee panowie ja juz rozchodnnego nie dam rady...
- jak to nie dasz rady ?!
- normalnie ... czuje, ze jak wypije to sie porzygam ....
- eee dasz rade :)
- nie... panowie....
- co z nami nie wypijesz ??
- noo jak z wami to wypije...
chlup w głupi dziub i ... facet puscil pawia przez pol koszuli mówiąc:
- no tak wróce do domu stara mne zobaczy i powie, ze niedosc ze pijak to jeszcze brudas pijany i zarzygany do domu
wraca ...
na to jeden ze znajomych:
-a ja mam na to sposoob, wez do kieszonki na piersi wlóz 100 pln, i powiedz, ze to nie ty sie khem ... tylko kolega
na Ciebie i nawet dal 100 na pralnie.
jak uradzili tak zrobili ... wraca facet do domu, zona drzwi mu otwiera i od progu krzyczy:
-no tak, pijaku jeden wracasz do domu o 3 w nocy zachlany i jeszcze upierdolony jak swinia jak ty wygladasz
brudasie?!?!
- o nie kochanie ... ze pijany to ok, ale brudas i swinia, to nie ... to nie ja sie zarzygalem tylko to kolegi
robota ...o zobacz tu w kieszonce jest nawet 100 od niego na pralnie ....
zona sprawdza i o faktycznie ...
- eee ale tu sa 2 stowki .....
- a bo ta druga to od tego co mi nasral w spodnie ....
-------------------------------------------------------------
Uczeni radzieccy w okresie zimnej wojny skonstruowali bardzo mądry komputer, który zna odpowiedzi na wszystkie
pytania. Na uroczyste otwarcie zaproszono uczonych amerykańskich, którzy zadali komputerowi pytanie: "Jak nazywa się
najsilniejszy, najbardziej demokratyczny kraj świata?" Komputer natychmiast odpowiedział:
- Związek Radziecki.
Uczeni amerykańscy zadali komputerowi drugie pytanie: "W jakim kraju żyją najbardziej szczęśliwi ludzie i w jakim
kraju ludzie zarabiają najwięcej na świecie?" Komputer zatrzeszczał, a po chwili wyświetlił na ekranie odpowiedź:
- W Związku Radzieckim.
Uczeni Amerykańscy zadali komputerowi jeszcze jedno pytanie: "W jakim kraju ludzie jedzą najwięcej mięsa w
przeliczeniu na jednego mieszkańca?" Komputer przez chwilę zastanawia się nad odpowiedzią, w końcu odpowiada:
- Ale za to u was biją Murzynów!
-------------------------------------------------------------
Ortodoksyjna żydowska rodzina. Nagle wpada dwudziestoletni syn:
- Mamo, tato, zaręczyłem się!!!
- A jak ona ma na nazwisko?
- Goldberg!
Rodzice wymieniają spojrzenia, chwalą syna, cieszą się, w końcu - tradycyjne żydowskie nazwisko! W pewnym momencie
mama pyta:
- A jak ona ma na imię?
- Whoopi!
-------------------------------------------------------------
Jedzie Polak autostradą w Stanach. Nagle widzi tablicę drogową "Reduction 100 km". Facet wyhamowuje do stówy i
jedzie dalej. Nagle widzi tablicę "Reduction 60 km". Wkurwiony zwalnia do 60 i klnąc na amerykańskie przepisy jedzie
dalej. Pojawia się kolejna tablica "Reduction 30 km". Gość bojąc się mandatu, coraz bardziej wkurwiony wlecze się 30
na godzinę. W oddali rysuje się następna tablica "Reduction 10 km". Doprowadzony do pasji kierowca zwalnia do 10 na
godzinę i jedzie dalej. Mijają go rowerzyści, machają i śmieją się z niego. Przebiega obok jakiś facet i też się
śmieje... Gościu nie reaguje i jedzie dalej. Nagle widzi jeszcze jedną tablicę i myśli sobie: k**wa już bardziej nie
zwalniam! Podjeżdża bliżej i widzi napis "Welcome to Reduction
-------------------------------------------------------------
Trzej kowboje - jeden z Luizjany, drugi z Arkansas, trzeci z Teksasu -
siedza na prerii przy ognisku. Nadchodzi pora nocnych opowiesci.
Ten z Luizjany mowi:
ja to jestem najtwardszym kowbojem na swiecie.
Wiecie jak to sprawdzilem? Kiedys na rodeo szalejacy byk rozniosl szesciu
kolejnych facetow, a wtedy ja wzialem sie za niego, chwycilem za rogi i
golymi rekami powalilem na ziemie.
Ten z Arkansas mowi:
A ja ostatnio wedrowalem wzdluz torow kolejowych gdy nagle potworny grzechotnik,
dlugi na 15 stop wysunal sie spod skaly i rzucil sie na mnie.
Ja chwycilem go golymi rekami, odgryzlem mu leb i
wypilem caly jego jad jednym dlugim lykiem. I ciagle jestem tutaj...
A ten z Teksasu nic nie mówiąc, w milczeniu przerzucał penisem węgle w
ognisku.
-------------------------------------------------------------
Pewna panienka w akademiku, ktora nie wybrzydzala, a nawet lubiła oglądać
pornografię razem z Murzynami, dostała pod koniec wakacji list od
jednego Niewidzialnego-W-Ciemnosciach Wielbiciela. W naglówku listu było
pieknie narysowane drzewko owocowe i wykrzyknik. W drugiej linijce dwa psy,
jeż i słoik dżemu. W trzeciej było napisane: 3.05, 3P, 3.100.
Po długim główkowaniu co to mogłoby znaczyć, pobiegła do akademika, gdzie już kilku z czarnych przyjechało. Jeden z
nich wziął kartkę:
-Oooo, moja nie mieć kłopota z czytaniem! Moja kolega tu napisal:
"Ziewko!
Psi-jez-dziam,
Ci-maj ci-pe ci-sto"
-------------------------------------------------------------
Czarne dziecko umarło i poszło do nieba.
Bóg dał mu skrzydła.
- czy jestem teraz aniołkiem?
- nie. jesteś teraz nietoperzem. Wypierdalaj!
-------------------------------------------------------------
Rozmawia dwóch kumpli:
- Wiesz, mialem ostatnio freudowskie przejezyczenie ...
- Jak to?
- Przyjechali tesciowie i jedlismy wspólnie obiad. No i jak chcialem powiedziec "Kochanie, daj mi zupy" to jakos tak
mi sie pomylilo i powiedzialem: "Kochanie, daj mi dupy." ... I to przy tesciach ... Glupio tak nie?
- Eee tam, nie przejmuj sie, w koncu to zona. Ale ja to dopiero mialem freudowskie przejezyczenie...
- Jakie?
- Sytuacja jak u Ciebie, tesciowie, obiadek itd. No i chcialem powiedziec "Kochanie, podaj mi soli", a wyszlo: "Ty
stara kurwo, cale zycie mi spierdolilaś"!
-------------------------------------------------------------
Na kolejne igrzyska w starożytnym Rzymie, postanowiono przygotować jakiś nowy, zajebisty numer.
Najlepsza wśród propozycji okazała się walka murzyna z lwem, przy
założeniu,ze lew, po krótkiej walce,rozszarpuje murzyna ku uciesze zgromadzonej publiczności....
Wybrano więc odpowiedniego lwa, odpowiedniego murzyna, ale tuz przed walka organizatorzy zaczęli zastanawiać się,
patrząc na murzyna, czy aby taki wielkiumięśniony murzyn, nie da rady lwu....
Po krótkiej naradzie postanowiono zakopać go do pasa w ziemi, w celu obniżenia szans na wygrana.
Lecz kiedy popatrzono, na do polowy wkopanego w ziemie murzyna,
wydał im się jeszcze większy, wiec wkopano go w ziemie poszyje.....
I tak rozpoczęła się walka. Tłum szalał z radości.
Z klatki wypuszczono wielkiego wygłodzonego lwa, który kiedy tylko zobaczył głowę murzyna ruszył do ataku.
Przerażony murzyn w ostatniej chwili przechylił głowę,
lew potknął się, walnął łbem o bandę areny i legł nieprzytomny.
A wtedy rozwścieczony lud zaczął krzyczeć:
WALCZ UCZCIWIE CZARNUCHU!!!!!!
-------------------------------------------------------------
Panie doktorze, mam problem. Członek mi nie staje.
Doktor ujął członka w dłoń i naprężył.
- Przecież staje!
- No tak, ale nie mam wytrysku.
Doktor poruszał trochę ręką i wytrysk nastąpił.
- No i czego Pan jeszcze chce?
- Buzi!
-------------------------------------------------------------
Wchodzi biały facet do sauny i tak siedzi i sobie myśli:
"Kurde, jak ja dawno nie paliłem, oj ale bym sobie zajarał bacika".
No ale nie ma trawy, więc siedzi dalej, siedzi i znowu myśli:
"Boże, jak ja bym sobie zapalił, no chociaż malenką dupkę". No ale nie ma trawy więc siedzi i tak sobie myśli. Po
pół godzinie kiedy facet już się nieźle nakręcił do sauny wchodzi murzyn w dredach siada po drugiej stronie i
ostentacyjnie wyjmuje 10-cio gramowego wora i zaczyna skręcać.
Na to białas się podniecił:
"Ja pitolę, ale sobie zapalę, ale sobie zapalę". Podchodzi do murzyna i mówi:
-Yo stary! Wiesz jak dawno nie paliłem, chyba z rok, poratuj kolegę w potrzebie daj ściągnąć trochę.
Na to murzyn:
- Yo, no spoko, ale wiesz... 100 dolców od macha.
- Co kurde 100 dolarów? Pogięło cię?
- Nie stary to jest taki zajebisty towar, że nawet sobie nie wyobrażasz jakie będziesz miał schizy.
Facet sobie myśli "A walić to, mam trochę kasy i muszę sobie zajarać!"
Zapłacił więc murzynowi 100 dolców i ściągnął z bata taką chmurę jaką tylko mógł. Siedzi, i nic.
- Ej stary, ale żeś mnie zrobił w konia, nic mnie nie wzięło.
- Bo to jest taki towar co dopiero po czwartym, piątym razie łapie.
Białas wkurwiony, ale myśli sobie zapłaciłem mu już 100 dolców nie może się zmarnować. Rzucił więc jeszcze 500 i
ściągnął 5 porządnych buchów pod rząd.
Usiadł i znowu nic...
- Ty fiucie, zapłaciłem ci 600 zielonych za taki szajs.
Murzyn zaczął się śmiać, zwinął manatki i zaczął nawiewać. Biały za nim. Murzyn ucieka po korytarzach, biały za nim.
Murzyn wsiadł do windy. Biały nie zdążył, wbiega więc po schodach, zjeżdża po poręczy. Zjechał na dół murzyn akurat
wysiadł z windy i spierdala na zewnątrz. Wsiadł do taksówki i odjechał. No to biały za nim w drugą i w pościg.
Ścigają się tak po całym mieście. Wreszcie murzyn wysiada i wbiega w sam środek centrum handlowego, biały za nim.
Goniąc się rozpierdzielili kilka stoisk. Murzyn ucieka pod górę po schodach ruchomych jadących w dół. Biały za nim.
Murzyn wbiegł na najwyższe piętro, biały za nim. Murzyn po drabinie na dach, biały za nim. Skaczą po dachach z
budynku na budynek, wreszcie zbiegają z któregoś po schodach i gonią się po ulicy. Dobiegają do portu murzyn
wskakuje w motorówkę, i w morze, biały dosiada skutera i za nim. Gonią się tak aż zabrakło im benzyny. Wreszcie
murzyn skacze do wody i płynie wpław, biały za nim. Dopłynął do brzegu uniknąwszy rekinów i spierdala dalej. Murzyn
wpada na lotnisko, biały za nim. Przedarł się przez ochronę i wskoczyl do startującego samolotu. Gonią się po
jumbojetcie wreszcie murzyn dorywa spadochron i wyskakuje, biały za nim. Lądują na bazarze murzyn kroi ze stoiska
deskorolkę i w długą, biały zabiera rolki i za nim. Gonią się tak, że aż zainteresowała się nimi policja konna.
Wreszcie murzyn się wkurzył bo za wolno na tej desce jechał i wyrywa jakiemuś szczylowi rower, biały zabiera
drugiemu i za murzynem. Gonią się tak aż wreszcie zgubili policję i wjechali do lasu. Murzyn bardziej wytrzymały
pedałuje na rowerze a biały został w tyle i zgubił murzyna. I nagle zachciało mu się srać. Myśli "ale zwalę sobie
kloca" i zszedł z drogi za krzak, oparł rower o drzewo, ściągnął gacie, wypiął dupę i sra...
Nagle czuje silny uścisk czarnej dłoni na ramieniu i słyszy:
- Ej stary, w saunie to się nie sra!
-------------------------------------------------------------
Polaka ruska i Niemca złapal diabeł i mówi:
-Daruje życie temu, który poda mi wieksza liczbe.
Pierwszy Niemiec;
-100 milionów.
Rusek:
-100 miliardow.
potem przyszła kolej na Polaka:
-Od chuja.
-ile to jest od chuja ?-pyta sie diabel
-Widzisz diabel te drzewo?
-No widze.
-No to tam jest od chuja.
-A dalej?
-A dalej to juz w pizdu.
-------------------------------------------------------------
Polaka, Ruska i Niemca złapał diabeł i mówi:
-Dam skrzynie złota temu ktory bedzie miał większeg kutasa.Zaprowadził ich na most o wysokości 10 m. Niemiec spuścił
pendziola i mowi:
-Ale zimna woda.
Rusek równiez wpuścil pendziola i mówi;
-Ale muliste dno.
Polak podchodzi jako ostatni, zanurza swojego i mówi:
-A tam za rogiem to raki zimują.
-------------------------------------------------------------
W barze umówił się facet z kobietą, oboje po 30-stce. Po 5 minutach wyszli.
Następnego dnia relacjonują zdarzenie:
Facet do kolegi: Wiesz, nie spodziewałem się, że kobieta w tym wieku może być dziewicą!
Kobieta do koleżanki: Wiesz co? Wczoraj spotkałam tak napalonego faceta, że biedak nie zauważył, że nie zdjęłam
rajstop!
-------------------------------------------------------------
Na pięćdziesiątą rocznicę ślubu dwoje staruszków wybrało się do swojej ulubionej kawiarenki. Usiedli przy stoliku i
zaczęli prowadzić rozmowę:
- Pamiętasz kochanie, to tutaj zaprosiłeś mnie ponad 50 lat temu, było tak wspaniale.
- A ty pamiętasz jak było wspaniale, kiedy po wyjściu stąd poszliśmy w stronę parku? Kiedy mijaliśmy ogrodzenie,
nagle wzięła mnie taka chcica, oparłaś się o płot a ja cię zerżnąłem.
- Tak, pamiętam, a może by to powtórzyć? Ja jeszcze mogę, a ty?
- Ja też, chodźmy szybko bo już zaczynam się podniecać.
Po tych słowach niemal wybiegli z kawiarenki. Całą rozmowę usłyszał przypadkiem chłopak siedzący przy sąsiednim
stoliku. Pomyślał sobie,że ciekawie będzie zobaczyć czy faktycznie dwoje staruszków odważy się uprawiać seks w
parku. Poszedł za nimi i oto co zobaczył.
Babcia podwinęła spódnicę i ściągnęła majtki, dziadek nawet nie fatygował się ze ściąganiem czegokolwiek tylko
rozpiął rozporek,
oparł babcię o płot i ostro zabrał się do roboty. Na to co nastąpiło potem, chłopak znał tylko jedno określenie
rżnięcie stulecia. Nie widział nigdy czegoś podobnego na filmie, żaden znajomy o czymś takim mu nie mówił, no i nie
znał tego z własnych doświadczeń. Dziadek posuwał babcię wręcz w fenomenalnym, iście olimpijskim tempie, tempie
którego nikt by chyba nie wytrzymał. Byłby to niewątpliwie sprint, gdyby nie fakt, że dziadek pracował przez niemal
godzinę nie przestając nawet przez sekundę i ani razu nie zwalniając tempa. Tyłek mu chodził niewiele wolniej niż
kolibrowi skrzydełka. Dopiero po ok. godzinie zmęczeni kochankowie opadli na
ziemię i ciężko oddychali przez kolejną godzinę.
"Jaki jest jego sekret? Gdybym ja tak posuwał, to nie miałbym najmniejszego problemu z kobietami, muszę poznać jego
sekret" - pomyślał sobie chłopak, zebrał się na odwagę i podszedł do wycieńczonej pary:
- Przepraszam pana najmocniej - powiedział - ale musze poznać pana sekret. Jeśli potrafi pan tak ostro uprawiać seks
w tym wieku, to 50 lat temu musiał być pan wręcz niesamowity!
- Synu. 50 lat temu ten pieprzony płot nie był pod napięciem!
-------------------------------------------------------------
Przychodzi babcia do seks-shopu i pyta drżącym głosem:
- Pro-pro-szeeeę mi-mi po-po-wie-dzie-dzieć, czy-czy ma-ma-cie wi-wi-wi-bra-to-to-ryyyy?
Sprzedawca lekko zdziwiony:
- Tak, mamy. Jaki rozmiar?
Babcia pokazuje:
- Ta-ta-takiiii.
Sprzedawca wykłada na ladę urządzenie i mówi:
- W tym rozmiarze mamy tylko jeden. Może być?
Babcia:
- Pro-pro-szeeeę mi-mi po-po-wie-dzie-dzieć, jaaakkk się go-go wy-wy-wy-łą-czaaaaa?
-------------------------------------------------------------
Wigilijny poranek. Żona budzi Stefana o 7.00.
- Stefen, no Stefan, nie mam masła. Słyszysz?
- A co ja na to poradzę.
- Ubieraj się i idź do sklepu.
- Ale ja nie wiem gdzie jest w sklepie masło. - Wejdziesz, naprzeciwko
kasy są lodówki, w pierwszej jest mleko, a w drugiej masło, idź.
Stefan wstał, ubrał się poszedł do sklepu. Przeszedł obok
kas, podszedł do lodówki, wyjął masło i poszedł zapłacić.
Na kasie stała zajebista laseczka. Stefan trochę z nią pogadał,
pożartował, a laska niespodziewanie zaproponowała aby poszli
do niej. Poszli i troszkę potentegowali.
Po upojnym popołudniu Stefan budzi się i widzi że jest przed 20.00.
Wyskakuje z łóżka i mówi do laski
- Masz mąkę?
- Mam.
- To przynieś szybko i posyp mi ręcę.
Laska zdziwiona przynoszi mąkę i posypuje ręce Stefana po
czym on wybiega z domu.
W domu Stefanowi drzwi otwiera żona.
- Stefan gdzieś ty był, rodzina się zjechała, zjedliśmy
kolację bez masła.
- Gdzie byłeś?
- Skarbie, jestem ci winny wyjaśnienie. Otóż poszedłem do sklepu,
z lodówki wyjąłem masło i poszedłem zapłacić. Na kasie stała zajebista
laseczka, trochę z nią pogadałem, pożartowałem, a ona mnie zaprosiła do
siebie a u niej trochę zabradziażyliśmy Obudziłem się i szybko
przyjechałem do domu.
Zona wysłuchała wszystkiego spokojnie i ze zniecierpliwieniem w głosie
powiedziała:
- Pokaż ręce.
Stefan pokazał obsypane w mące ręce, na co żona:
-Pierdolisz, Stefan, znowu byłeś na kręglach.
-------------------------------------------------------------
Pani Kaniecka jest w agonii. Mąż domaga się, by mu wyznała, ile razy go zdradziła.
- Raduś, jak ty możesz w takiej chwili? Niech ja się tyle ryzy w piekle przekręcę, ile razy ja cię zdradziłam.
W jakiś czas potem umiera Kaniecki. Szuka żony w raju. Nie ma. Zagląda do piekła.
- Nie widzieliście tu gdzies Aneczki, mojej żony? - pyta
- Ona jest tu niedaleko, służy nam za wiatrak!
-------------------------------------------------------------
Przychodzi facet do lekarza i żali się:
- Panie doktorze, żona mnie zdradza, a mnie nie chcą rosnąć rogi...
Lekarz lekko zdziwiony:
- Wie pan, z tymi rogami to tylko taka przenośnia... Tak naprawdę rogi od tego nie urosną...
- Oj, to dobrze, bo już się bałem, że mam za mało wapnia...
-------------------------------------------------------------
Mąż marynarz wysyła telegram do żony:
"Kochana żono STOP wracam za trzy dni STOP oczekuj mnie na lotniskuSTOP".
Przylatuje po trzech dniach, wychodzi z samolotu, patrzy, a jego żony nie ma.
- A to kurwa! Ale może nie? Może czeka przed lotniskiem?
Wychodzi przed lotnisko patrzy, a jego żony nie ma:
- A to kurwa! Ale może nie? Może czeka na mnie w domu?
Wsiada w taksówkę jedzie do domu wchodzi patrzy, a w domu bałagan,wszystko porozwalane:
- A to kurwa! Ale może nie? Może czeka na mnie w łóżku na górze?
Wchodzi do sypialni, a tam jego żona lezy w łóżku z dwoma facetami. Gość stoi oniemiały, patrzy na to wszystko i w
końcu mówi:
- A to kurwa! Ale może nie? Może telegram nie doszedł?
-------------------------------------------------------------
Drogi Mężu:
Piszę do Ciebie ten list, aby powiedzieć, że opuszczam Cię na dobre. Byłam dla Ciebie dobrą kobietą
przez ostatnie siedem lat i nie otrzymałam za to nic dobrego. Ostatnie dwa tygodnie były dla mnie
piekłem. Twój szef zadzwonił do mnie i powiedział, że rzuciłeś dziś robotę. Ostatniego tygodnia
wróciłeś do domu i nawet nie zauważyłeś, że mam nową fryzurę, pięknie zrobione paznokcie,
przygotowałam Twoje ulubione mięso i mam na sobie nową, piękną i kuszącą bieliznę Przyszedłeś sobie,
zjadłeś w dwie minuty, i poszedłeś spać zaraz po obejrzeniu meczu. Nigdy nie mówiłeś mi też, że mnie
kochasz czy czegoś podobnego. Zatem albo mnie zdradzałeś, albo nigdy nie kochałeś. Ale to już
nieważne, ponieważ odchodzę.
P.S. Jeżeli masz ochotę mnie szukać, to nie rób tego. Twój BRAT i ja przeprowadziliśmy się razem do
Szczecina! Mamy nowe wspaniałe życie!
Twoja Była Małżonka.
---
Droga Była Małżonko:
W życiu nie spotkało mnie nic wspanialszego niż Twój list. To prawda, że byliśmy małżeństwem przez
siedem lat, jednak do dobrej kobiety było Ci naprawdę daleko. Oglądałem mecze za każdym razem, kiedy
epatowałaś mnie swoją żałosną nagością, chodząc po domu w bieliźnie, aby na to nie patrzeć. Szkoda
że to nie działało. Zauważyłem kiedy obcięłaś włosy w ubiegłym tygodniu i pierwszą rzeczą, którą
pomyślałem było "wyglądasz jak facet!". Moja matka nauczyła mnie, żeby lepiej nie mówić nic, kiedy
nie jestem w stanie powiedzieć czegoś miłego. Kiedy przygotowywałaś moje ulubione mięso, musiałaś
pomylić mnie z MOIM BRATEM, ponieważ zaprzestałem jedzenia wieprzowiny już siedem lat temu.
Poszedłem sobie spać, kiedy zobaczyłem Twoją nową bieliznę, ponieważ była na niej jeszcze metka z
ceną. Modliłem się, żeby to był przypadek, że tego samego dnia, którego rano pożyczyłem mojemu bratu
dwieście złotych, Twoja bielizna miała na metce 199,99 zł. Po tym wszystkim nadal Cię kochałem i
czułem, że jeszcze możemy to naprawić. Zatem kiedy zorientowałem się, że właśnie wygrałem w totka
dziesięć milionów, rzuciłem robotę i zakupiłem dwa bilety na Jamajkę. Kiedy jednak przyszedłem do
domu, Ciebie już nie było. Jak sądzę, wszystko to stało się nie bez powodu. Mam nadzieję, że właśnie
ułożyłaś sobie życie, tak jak zawsze chciałaś. Mój prawnik powiedział, że list, który do mnie
napisałaś jest wystarczającym powodem, aby orzec rozwód z Twojej winy i nie dzielić majątku. Zatem
trzymaj się.
P.S. Nie wiem czy Ci mówiłem, że mój brat Karol urodził się jako Karolina.
Mam nadzieję, że to nie problem.
Podpisano - Bogaty Jak Chuj i Wolny!
-------------------------------------------------------------
Idealny mąż to taki, który zastając żonę baraszkującą w łóżku z kochankiem powie:
- Wy dokończcie, a ja idę zaparzyć kawę.
Idealny kochanek to taki, który w tej sytuacji potrafi dokończyć.
-------------------------------------------------------------
Spotyka się pewnego dnia dwóch Żydów.
-Mój syn się wychrzcił - oznajmia jeden z nich.
-O co ty na to?
-No cóż, żaliłem się przed Panem Bogiem...
-I co On ci powiedział?
-Powiedział: 'Mój Syn także się wychrzcił. Więc zrób to samo, co Ja...'
-A mianowicie?
-'Sporządź Nowy Testament!'
-------------------------------------------------------------
(Dla wytrwałych przypowieść z morałem)
Po wielu latach Bog spojrzal znow na ziemie i stwierdzil, ze sie bardzo zle dzieje. Ludzie byli zepsuci i sklonni do
przemocy, wiec postanowil znow zeslac potop i zniszczyc ludzkosc.
Ale przedtem zawolal Noego i powiedzial: "Zbuduj arke z drzewa cedrowego, tak jak wtedy: 300 lokci dluga, 50 lokci
szeroka, 30 lokci wysoka.
Zabierz zone i dzieci, i z kazdego gatunku zwierzat po parze. A za 6 tygodni zesle wielki deszcz".
Noe nie byl zachwycony - znow 40 dni deszczu, 150 dni bez wygod na arce, bez telewizora i z tymi wszystkimi
zwierzetami - ale byl posluszny i obiecal spelnic wymagania Boga.
Po 6 tygodniach zaczelo padac dzien i noc. Noe siedzial w ogrodku i plakal, bo nie mial arki. Bog wychylil sie z
nieba i zapytal "Dlaczego nie spelniles mojego rozkazu?"
Noe odpowiedzial: "Panie, cos mi uczynil? Jako pierwsze musialem zlozyc podanie o budowe. W urzedzie mysleli, ze
chce budowac stajnie dla baranow. Potem nie podobala im sie architektura - za wymyslna dla baranow, a w budowe
statku na ladzie nie chcieli wierzyc. Takze wymiary nie znalazly poparcia, bo dzis nikt nie wie, jaka miara jest
lokiec.
Po przedlozeniu nowych planow dostalem znow odmowe, bo budowa stoczni w terenie zamieszkanym jest niedozwolona. Po
kupnie odpowiedniej dzialki zaczely sie nowe klopoty. W tej chwili np. chodzi o to, ze w planach nie sa uwzglednione
systemy do gaszenia w czasie pozaru. Na moja uwage, ze bede przeciez otoczony woda, przyslali mi psychiatre
powiatowego. Kiedy psychiatra upewnil sie, ze jednak buduje statek, zadzwonili do mnie z wojewodztwa, zeby mi
uswiadomic, ze na transport statku do morza bedzie potrzebne nowe zezwolenie, a bedzie o nie trudno, bo minister
podal sie do dymisji. Kiedy powiedzialem, ze statku nie musze transportowac, bo bedzie i tak otoczony woda, kazali
mi z ministerstwa marynarki wojennej, wedlug przepisow unii, zlozyc podanie do Brukseli w osmiu odbitkach i trzech
urzedowych jezykach o zezwolenie na zalanie terenow zamieszkalych.
Z drzewa cedrowego musialem tez zrezygnowac - nie wolno go juz ze wzgledow ekologicznych sprowadzac. Probowalem
kupic tutejsze drzewo, ale nie dostalem tej ilosci ze wzgledu na przepis o ochronie srodowiska, najpierw musialbym
zadbac o sadzenie drzew zastepczych. Na moja wzmianke o tym, ze i tak bedzie potop i nie oplaca sie tu sadzic
zadnych drzew, przyslali mi nowego psychiatre, tym razem z wojewodztwa.
Krotko mowiac - dalem kilka lapowek, kupilem drzewo, znalazlem nawet ciesli do budowy, ale oni najpierw utworzyli
zwiazki zawodowe. Kiedy sie okazalo, ze nie moge ich placic wg. taryfy, to rozpoczeli strajk, tak ze budowa arki
znow sie odwlekala.
W miedzyczasie zaczalem sprowadzac zwierzeta. Tylko ze wmieszal sie zwiazek ochrony zwierzat i zabronil mi
(zarzadzenie unii europejskiej Nr 733/6/987) transportu jeleni w okresie rykowiska. Poza tym musialem podac cel
transportu tych zwierzat, jestem na stronie 22 pierwszego formularza z 47, moi adwokaci sprawdzaja, czy przepisy
dotyczace krolikow obejmuja rowniez zajace.
A dzialacze z Greenpeace wskazali na koniecznosc specjalnego urzadzenia do pozbycia sie gnoju i innych odpadow
pochodzacych z hodowli zwierzat.
Panie Boze, teraz jeszcze podal mnie moj sasiad do sadu, twierdzac, ze buduje prywatne zoo bez zezwolenia. Moje
nerwy sa zszarpane, nie moge spac, arka nie gotowa, a ty juz zeslales deszcz."
W tej chwili przestalo padac, wyszlo slonce i tecza. Noe spojrzal w niebo i powiedzial: "Czyzbys sie Boze rozmyslil
i nie chcesz juz zniszczyc ludzkosci?"
Bog odpowiedzial: "Nie trzeba. To zalatwi biurokracja".
|